Photo by Vitaly Gariev on Unsplash
Łydka to taki cichy bohater ruchu. Nie krzyczy jak kolano, nie błyska jak bark, a jednak w bieganiu, skakaniu i zmianach kierunku działa jak sprężyna, amortyzator i silnik w jednym. Kiedy jest zdrowa, magazynuje energię jak dobrze nawinięta sprężyna w zegarku i oddaje ją w idealnym momencie. Kiedy „strzeli”, nagle czujesz, że ktoś odłączył Ci dopływ mocy do nogi. Urazy mięśni łydki potrafią być podstępne. Często wydają się błahe, a potem wracają jak zły refren. Nic dziwnego, że w sporcie wyczynowym są problemem, bywają długie w leczeniu i mają tendencję do nawrotów, a do tego mogą zwiększać ryzyko innych urazów kończyny dolnej.
Ten tekst opiera się na trzech pracach, które pokazują uraz łydki z trzech stron: jak wygląda praktyka ekspertów w diagnostyce i prowadzeniu rehabilitacji naciągnięć łydki, co wnosi obrazowanie i klasyfikacje urazu, oraz dlaczego w rehabilitacji po urazie ACL warto patrzeć szerzej niż tylko na „czwórkę” uda.
Co właściwie „psuje się” w łydce
Gdy mówimy „łydka”, najczęściej mamy na myśli zespół trzech głównych graczy: brzuchaty łydki (gastrocnemius, z głową przyśrodkową i boczną), płaszczkowaty (soleus) i ich wspólną „linę holowniczą”, czyli ścięgno Achillesa. Razem nazywa się to trójgłowym łydki albo triceps surae. Ich zadanie nie kończy się na zgięciu stopy w dół. W ruchach sportowych łydka jest jak amortyzator w aucie rajdowym. Ma przyjąć uderzenie, wytrzymać chwilowy chaos, a potem natychmiast oddać energię i popchnąć ciało dalej.
Uraz typu „naciągnięcie” czy „naderwanie” (calf muscle strain injury) najczęściej pojawia się wtedy, gdy sprężyna dostaje nagłe polecenie: „oddaj energię szybciej, niż jesteś gotowa”. Dzieje się to w sprincie, przy przyspieszeniu, hamowaniu, przy wybiciu, a czasem w pozornie niewinnym truchcie po okresie zmęczenia lub po przerwie. Eksperci opisują, że to uraz, który lubi wracać, jeśli ktoś potraktuje go jak zwykłe zakwasy albo „małą kontuzję na łydce”.
Dlaczego łydka jest tak kapryśna przy powrocie do biegania
W rehabilitacji wielu urazów mięśniowych najbardziej kusi szybki powrót do biegu, bo bieg wydaje się „naturalny”. W przypadku łydki to pułapka. Dla łydki bieg nie jest spokojnym spacerem, tylko wielokrotnym testem sprężystości, rytmu i odporności na obciążenia o wysokiej częstotliwości. Eksperci podkreślają, że kryteria wejścia w bieganie po urazie łydki bywają bardziej restrykcyjne niż przy innych naciągnięciach, bo nawet wolny bieg stawia łydce duże wymagania.
Dodatkowo łydka nie pracuje tylko „w pionie”. W sportach z przyspieszeniem i cięciem w bok liczy się także „kierunek” generowania siły. Dlatego w praktyce wraca się nie tylko do biegu, ale do biegu w konkretnych warunkach: podłoże, buty, zmiany prędkości, akcenty w bok, hamowania. I właśnie te szczegóły często decydują, czy łydka wróci jak dobrze nastrojony instrument, czy zacznie fałszować przy pierwszym mocniejszym akordzie.
Kolagen z dodatkiem substancji wspierających zdrowie stawów od Testosterone.pl – KUP TUTAJ
Kiedy zapala się czerwona lampka
Większość urazów łydki to problem mięśniowo-ścięgnisty, ale w ostrej fazie trzeba pamiętać o rzeczach groźniejszych niż sama „kontuzja”. W przeglądzie dotyczącym leczenia ostrych urazów łydki podkreśla się konieczność czujności na objawy mogące sugerować zakrzepicę żylną lub ostry zespół ciasnoty przedziałów powięziowych. To są sytuacje, w których nie „czekasz aż przejdzie”, tylko szukasz pilnej pomocy medycznej.
Diagnoza urazów
W idealnym świecie chcielibyśmy mieć jedno badanie, które powie: „wrócisz do gry za 19 dni”. W urazach łydki tak to nie działa. Przegląd badań o obrazowaniu pokazuje, że USG i MRI są bardzo przydatne w rozpoznaniu i ocenie rozległości urazu, ale nie ma jednego parametru obrazowego, który samodzielnie i pewnie wyznaczałby czas powrotu do sportu. W praktyce „złotym standardem” pozostaje ocena kliniczna, a obrazowanie ma ją wspierać, zwłaszcza gdy objawy się przeciągają lub podejrzewa się większy problem.
Co ważne, w sporcie wyczynowym zaleca się dość niski próg kierowania na obrazowanie w pierwszych dniach po urazie, często w oknie od 24–48 godzin do około tygodnia. Ma to pomóc dobrze ustawić plan działania i nie przeoczyć współistniejących uszkodzeń.
Jednocześnie doświadczeni klinicyści ostrzegają przed „nadmiernym przywiązaniem do MRI” tuż przed powrotem do gry. Obraz może bardziej zamieszać w głowie niż pomóc, jeśli ignoruje się realny postęp funkcjonalny, tolerancję obciążeń i spełnienie kluczowych kamieni milowych.
Są też sygnały, że pewne cechy urazu mogą wiązać się z dłuższą rekonwalescencją. Na przykład współzajęcie kilku struktur, jednoczesny problem brzuchatego i płaszczkowatego lub komponent ścięgnisty sugerują ostrożniejszy i dłuższy powrót.
Ból łydki u biegaczy
Pomyśl o łydce jak o sprężynie ukrytej w bucie. Kiedy jest zdrowa, pracuje cicho i oddaje energię w idealnym momencie. Kiedy zaczyna szwankować, rzadko mówi wprost „to ja”. Częściej wysyła niejasne znaki, jak skrzypienie w zawiasach przed burzą. Dlatego przy bólu łydki warto na chwilę zostać detektywem i zebrać kilka wskazówek, zanim postawisz diagnozę w głowie.
Najpierw mapa terenu. Łydka to nie jeden mięsień, tylko dzielnica miasta. Na wierzchu jest duet, który zwykle kojarzymy z łydką, czyli brzuchaty i płaszczkowaty. Brzuchaty lubi szybkość i gwałtowne zrywy. Płaszczkowaty jest jak długodystansowy diesel, pracuje cierpliwie i długo. Jest też mniej znany „lokator”, czyli mięsień podeszwowy, który czasem potrafi narobić zamieszania. Głębiej leżą kolejne struktury, które mogą dawać ból bliżej kości piszczelowej lub niżej przy kostce. To ważne, bo to, gdzie dokładnie boli i w jakich okolicznościach, często mówi więcej niż sam poziom bólu. U biegaczy, szczególnie tych z dłuższym stażem, urazy łydki pojawiają się częściej niż wielu się wydaje. Co ciekawe, spora część osób potrafi wskazać okres „zapowiedzi” przed urazem. To takie pobolewanie albo uczucie sztywności, które nie zatrzymuje treningu, ale zostawia wrażenie, że coś jest nie tak. Jeśli łydka daje Ci takie sygnały, traktuj je jak lampkę kontrolną w aucie, a nie jak drobnostkę.
Klasyczny scenariusz ostrego urazu brzuchatego wygląda podobnie. Nagle, zwykle podczas szybszego biegu, podbiegów, interwałów albo finiszu, pojawia się ostry ból. Czasem towarzyszy mu wrażenie, jakby ktoś „strzelił” w łydkę albo jakby coś pękło. Mechanicznie przypomina to sytuację, w której sprężyna jest już mocno naciągnięta, a Ty każesz jej w ułamku sekundy przejść z hamowania do wybicia. Brzuchaty jako mięsień lubiący dynamikę, bywa wtedy najbardziej narażony.
Płaszczkowaty częściej wybiera inną taktykę. Zamiast jednego dramatycznego momentu woli powolne narastanie problemu. Ból może pojawić się po dłuższym biegu, po podbiegach albo pod koniec cięższego tygodnia. Niekiedy najbardziej dokucza dopiero dzień po mocnej jednostce, jakby tkanka dopiero wtedy wystawiła rachunek za zaległe przeciążenia. To bardziej zużywanie się elementu w maszynie niż nagłe pęknięcie linki. Mięsień podeszwowy rzadziej jest głównym winowajcą, ale bywa mylący. Jego uraz też może dać nagły ból i charakterystyczne „pop”, mimo że to struktura mała. W codziennej praktyce ma znaczenie głównie dlatego, że potrafi udawać inne problemy.
Są też sytuacje, w których ból łydki nie jest zwykłą kontuzją treningową i wtedy nie bawimy się w domowe testy odwagi. Jeśli łydka szybko puchnie i robi się twarda jak bęben, ból jest narastający i nieproporcjonalny, pojawia się drętwienie, osłabienie czucia albo stopa robi się wyraźnie chłodniejsza, to jest sygnał alarmowy. Podobnie, jeśli ból i obrzęk pojawiają się bez typowego momentu urazu, zwłaszcza gdy dołączają czynniki ryzyka zakrzepicy. W takich sytuacjach potrzebna jest pilna ocena medyczna, bo stawką bywa coś więcej niż przerwa w bieganiu.
Przy bólu z tyłu łydki zawsze warto też upewnić się, że problem nie dotyczy ścięgna Achillesa. Jest prosty test, który działa jak sprawdzenie bezpiecznika w instalacji. Jeśli ścięgno jest poważnie uszkodzone, cała strategia postępowania zmienia się od razu, niezależnie od tego, jak bardzo chcesz „rozchodzić temat”.
Co z badaniami obrazowymi. USG jest jak latarka, którą można szybko zajrzeć pod maskę. Często wystarcza do potwierdzenia, co i gdzie zostało uszkodzone. MRI jest bardziej jak dokładna mapa w wysokiej rozdzielczości, przydatna wtedy, gdy obraz nie jest jasny albo coś się nie klei z objawami. Jednocześnie warto pamiętać o pułapce. Piękny obraz nie zawsze przewidzi, kiedy wrócisz do formy. Czas powrotu zwykle lepiej wyznaczają funkcja i tolerancja obciążenia niż sama „fotografia” tkanek.
Najbardziej praktyczna część to pytanie o powrót do truchtu. Dobrym pierwszym progiem jest chód bez utykania. Drugi próg to umiejętność wykonania co najmniej 15 wspięć jednonóż na palce z minimalnym bólem i bez pogarszania techniki. W tej fazie wiele osób korzysta z drobnych „ułatwiaczy”, jak podpiętka w bucie albo rękaw uciskowy na łydkę, które potrafią zmniejszyć drażnienie tkanek w trakcie pierwszych prób biegu. Jeśli wolny bieg jest płynny i nie pojawia się utykanie, można zacząć wracać do łatwego biegania w ramach rehabilitacji.
Zanim jednak uznasz, że temat jest zamknięty i możesz wrócić do pełnego treningu, warto zaliczyć jeszcze dwie „kontrole techniczne”. Pierwsza to 3 serie po 15 wspięć jednonóż z kolanem prostym i 3 serie po 15 z kolanem ugiętym, bo te dwie wersje inaczej obciążają elementy łydki. Druga to 30 minut spokojnego, ciągłego biegu bez bólu i bez utykania. Potraktuj to jak próbę generalną przed premierą. Jeśli na próbie wszystko brzmi czysto, ryzyko, że na scenie coś „strzeli”, jest wyraźnie mniejsze
Kwasy Omega-3 od Apollo’s Hegemony – suplement zmniejszający stany zapalne w organizmie – KUP TUTAJ
Rehabilitacja jako „odbicie sprężyny”. System, który prowadzi od bólu do gry
Najprościej wyobrazić sobie rehabilitację łydki jak naprawę sprężyny w mechanizmie zegarka. Na początku nie próbujesz od razu nakręcać jej do maksimum. Najpierw sprawdzasz, czy mechanizm nie jest zalany „krwią i chaosem”, potem przywracasz podstawowy ruch, następnie odbudowujesz nośność, a dopiero na końcu testujesz szybkość, rytm i odporność na powtarzalne przeciążenia.
W literaturze pojawiają się dwa bardzo praktyczne „szkielety” takiego procesu. Jeden to prosty schemat etapów od ostrej fazy do powrotu do sportu, drugi to sześciostopniowy model oparty na doświadczeniu ekspertów pracujących ze sportowcami. Oba mówią podobnym językiem: wcześnie wprowadź mądre obciążanie, prowadź rehabilitację kompetencyjnie, a nie kalendarzowo, i nie traktuj biegania jak niewinnego dodatku.
Etap 1. Ostra faza, czyli „zatrzymać pożar, zanim spali dom”
W pierwszych dniach celem jest ograniczenie bólu i ryzyka powikłań, a nie heroiczne rozciąganie. W ostrym okresie opisuje się podejście skoncentrowane na odpoczynku i prostych metodach kontroli objawów, z ostrożnością wobec nieselektywnych NLPZ na samym początku ze względu na ryzyko krwawienia. Wprowadza się delikatny zakres ruchu i izometrie, żeby mięsień nie „wyłączył się” całkowicie.
Etap 2. Wczesna rehabilitacja, czyli „wrócić do chodzenia jak człowiek”
Kluczowy przełom to moment, w którym zaczynasz chodzić bez utykania. Eksperci traktują normalizację chodu jako pierwszy kamień milowy, bo chód jest jak fundament domu. Jeśli fundament jest krzywy, wszystko nad nim zacznie się kompensować. W tym okresie pojawia się też podejście, które może zaskoczyć: możliwie wcześnie wdraża się terapeutyczne obciążanie, często w postaci izometrii i wariantów wspięć na palce, najlepiej jednostronnie, kiedy tylko jest to tolerowane.
Etap 3. Fundament łydki i całej kończyny, czyli „najpierw nośność, potem fajerwerki”
Model ekspertów opisuje fazę budowania podstawowej funkcji łydki i kończyny dolnej. To etap, w którym odbudowujesz „bazę baterii”. W praktyce chodzi o powrót siły, kontroli i tolerancji obciążenia w pełnym zakresie, a także o wychwycenie innych deficytów, które mogły doprowadzić do urazu albo zwiększać ryzyko nawrotu. Warto też zauważyć ich ostrożność wobec agresywnych ekscentryków i długiego pasywnego rozciągania na początku, bo zakres ruchu często wraca wraz z funkcją, a nie dzięki siłowemu „dociskaniu”.
Etap 4. Siła z obciążeniem, czyli „sprężyna musi unieść ciężar, zanim zacznie odbijać”
Kiedy potrafisz już wykonać sensowną liczbę kontrolowanych wspięć na palce na jednej nodze, wchodzi faza mocniejszego wzmacniania. Eksperci często używają wspięć jako testu i ćwiczenia jednocześnie, a jako orientacyjny fundament pojawia się zakres około 20–25 powtórzeń i później dążenie do wyższych wartości, przy zachowaniu dobrej techniki i symetrii. Następnie przechodzi się do dokładania obciążenia i pracy w różnych ustawieniach, także z kolanem wyprostowanym i ugiętym, żeby celować w różne komponenty łydki.
W przeglądzie etapów rehabilitacji podaje się, że po osiągnięciu komfortowych wspięć jednonóż zwykle wchodzi się w spokojne zwiększanie objętości i elementy wzmacniania, a okno czasowe bywa orientacyjnie wiązane z kolejnymi tygodniami, jednak nadal zależy od reakcji sportowca i charakteru urazu.
Etap 5. Moc, plyometria i bieganie, czyli „oddaj energię szybko i wiele razy”
To etap, w którym sama siła przestaje wystarczać. Łydka w sporcie działa jak sprężyna o dwóch trybach: czasem musi oddać energię natychmiast, jak w krótkich podskokach i rytmicznych odbiciach, a czasem w większym zakresie ruchu, jak przy dynamicznych skipach, dłuższych skokach czy przyspieszeniach. Eksperci opisują właśnie tę podwójną potrzebę i wskazują, że u „trudnych łydek” dochodzi praca na pochyleniach, schodach i różnych nawierzchniach, żeby przygotować tkanki do realnego świata.
Powrót do biegania jest prowadzony „kompetencyjnie”, czyli dopiero wtedy, gdy wcześniejsze elementy są spełnione. Pojawiają się też praktyczne zasady prowadzenia biegu po urazie łydki, takie jak bieganie co drugi dzień na początku, unikanie progresu objętości i intensywności dzień po dniu, oraz unikanie nagłych zmian nawierzchni i obuwia.
Etap 6. Powrót do treningu i gry, czyli „najpierw próba generalna, potem premiera”
Eksperci opisują fazę powrotu do pełnego treningu jako próbę generalną. Zawodnik jest stopniowo „wkraplany” do zadań specyficznych dla pozycji i roli w drużynie, a ostateczna decyzja o powrocie do gry ma być oparta o ekspozycję na realne wymagania sportu i zgodę interesariuszy, nie tylko o to, że „na kozetce nic nie boli”.
W praktyce pomocna jest lista kontrolna gotowości do gry. Obejmuje ona między innymi brak objawów i pełną pewność siebie, brak tkliwości palpacyjnej, wyrównany zakres zgięcia grzbietowego w obciążeniu, test wspięć jednonóż z podłogi na poziomie co najmniej 30 powtórzeń z niewielką asymetrią, odpowiednią siłę z obciążeniem oraz znormalizowane cechy mocy i funkcji sprężystej, a także przejście przez sportowo specyficzne bieganie, przyspieszenia, hamowania i zwroty.
Warto też pamiętać o „oknie ryzyka”. Przegląd dotyczący powrotu do sportu po urazach łydki zwraca uwagę, że ryzyko ponownego urazu jest wysokie w pierwszych dwóch miesiącach po pierwszym incydencie, co wzmacnia sens częstej, uczciwej kontroli postępu zamiast leczenia „na skróty”.
Ten sam przegląd podaje też praktyczną obserwację dotyczącą czasu: łagodniejsze i umiarkowane przypadki często mieszczą się w szybszym oknie powrotu, a cięższe urazy wymagają dłuższego prowadzenia, czasem z rozważeniem konsultacji chirurgicznej w szczególnych sytuacjach.
Witamina D3 z dodatkiem K2 od Apollo’s Hegemony – suplement wspierający zdrowie kości – KUP TUTAJ
A co ma do tego ACL. Dlaczego po kontuzji kolana łydka może być brakującym ogniwem
W rehabilitacji po zerwaniu ACL mówi się głównie o czworogłowym i dwugłowym uda. Tymczasem komentarz kliniczny w IJSPT przypomina, że łydka też ma „udział w sterowaniu piszczelem”, czyli w tym, co dzieje się z kością goleni względem uda. W zdrowym układzie mięsień płaszczkowaty działa jak sprzymierzeniec ACL, bo pomaga wytwarzać siły przesuwające piszczel ku tyłowi. Autorzy opisują, że wkład tej funkcji może stanowić istotną część tego, co robią mięśnie kulszowo-goleniowe.
Z kolei brzuchaty łydki może działać jak „antagonista”, bo sprzyja siłom przesuwającym piszczel do przodu, a jego wkład w pewnych zadaniach bywa porównywalny do wkładu czworogłowego.
Po urazie ACL i po rekonstrukcji zmienia się strategia ruchu. W skokach i lądowaniach obserwuje się przesunięcie obciążenia w stronę stawu skokowego i łydki. Opisywane są deficyty mocy zgięcia podeszwowego i wzrost zapotrzebowania na pracę ekscentryczną w okolicy stawu skokowego w niektórych zadaniach, co może być niepokojące, bo dzieje się w czasie, gdy sportowcy zwykle próbują wracać do gry.
Z tego powodu autorzy proponują, by w rehabilitacji po ACL świadomie testować i trenować triceps surae. Wczesny okres pooperacyjny może ograniczać normalną pracę łydki przez sposób chodzenia w ortezie i ograniczenia obciążania, więc sugeruje się wcześniejsze działania podtrzymujące aktywację i przeciwdziałające zanikowi.
W ich przykładach interwencji pojawiają się wczesne narzędzia takie jak NMES, BFR, biofeedback oraz trening chodu, a później klasyczna praca siłowa i hipertroficzna, ekscentryka, plyometria oraz progresja do cięcia i zadań bardziej chaotycznych.
Jako praktyczny cel autorzy wskazują dążenie do co najmniej 90 procent symetrii siły łydki przed powrotem do sportu, a w późnym etapie podkreślają znaczenie mocy, szybkości generowania siły i jakości pochłaniania obciążeń, bo przy bieganiu i skokach ścięgno Achillesa musi znosić bardzo wysokie siły.
Podsumowanie
Pierwszy obraz to sprężyna. Uraz łydki to nie tylko „dziura w mięśniu”, ale rozstrojenie całego systemu magazynowania i oddawania energii. Dlatego rehabilitacja musi przejść od podstaw do sprężystości, a nie kończyć się na tym, że „już nie boli”.Drugi obraz to próba generalna. Powrót do sportu to nie data w kalendarzu, tylko dowód złożony z wielu małych testów: chód, wspięcia, siła z obciążeniem, moc sprężysta, bieganie w progach prędkości, hamowania i zwroty, a na końcu pełny trening. Trzeci obraz to łańcuch. Jeśli leczy się kolano i ignoruje łydkę, łańcuch nadal ma słabe ogniwo. A słabe ogniwo lubi pękać wtedy, gdy znów robisz rzeczy szybkie i chaotyczne.
Bibliografia:
Pagan-Rosado, R., Troyer, W., Rosario-Concepcion, R., Feaster, B., Encalada, S., Kindle, B., & Pedret, C. (2025). Calf strains in athletes: A narrative review of management, injury grading, and return to sport. Sports Medicine – Open, 11, 158. https://doi.org/10.1186/s40798-025-00960-4
Green, B., & Pizzari, T. (2017). Calf muscle strain injuries in sport: A systematic review of risk factors for injury. British Journal of Sports Medicine, 51, 1189–1194. https://doi.org/10.1136/bjsports-2016-09717.
Fields, K. B., & Rigby, M. D. (2016). Muscular calf injuries in runners. Current Sports Medicine Reports, 15(5), 320–324. https://doi.org/10.1249/JSR.0000000000000292
Delgado, G. J., Chung, C. B., Lektrakul, N., Azocar, P., Botte, M. J., Coria, D., et al. (2002). Tennis leg: Clinical US study of 141 patients and anatomic investigation of four cadavers with MR imaging and US. Radiology, 224(1), 112–119. https://doi.org/10.1148/radiol.2241011067
Koulouris, G., Ting, A. Y. I., Jhamb, A., et al. (2007). Magnetic resonance imaging findings of injuries to the calf muscle complex. Skeletal Radiology, 36, 921–927.
Waterworth, G., Wein, S., Gorelik, A., & Rotstein, A. H. (2017). MRI assessment of calf injuries in Australian Football League players: Findings that influence return to play. Skeletal Radiology, 46(3), 343–350. https://doi.org/10.1007/s00256-016-2564-7
Sergot, L., Kho, J., Collins, H., Williams, J., Murray, R., & Chakraverty, J. (2023). MRI classification of calf injuries: A reliability study and correlation with return to play in professional rugby players. Skeletal Radiology, 52(1), 61–66. https://doi.org/10.1007/s00256-022-04108-3
Green, B., Lin, M., McClelland, J. A., Semciw, A. I., Schache, A. G., Rotstein, A. H., et al. (2020). Return to play and recurrence after calf muscle strain injuries in elite Australian Football players. The American Journal of Sports Medicine, 48(13), 3306–3315. https://doi.org/10.1177/0363546520959327
Pedret, C., Rodas, G., Balius, R., Capdevila, L., Bossy, M., Vernooij, R. W. M., et al. (2015). Return to play after soleus muscle injuries. Orthopaedic Journal of Sports Medicine, 3(7), 2325967115595802. https://doi.org/10.1177/2325967115595802
Prakash, A., Entwisle, T., Schneider, M., Brukner, P., & Connell, D. (2018). Connective tissue injury in calf muscle tears and return to play: MRI correlation. British Journal of Sports Medicine, 52, 929–933. https://doi.org/10.1136/bjsports-2017-098362
Werner, B. C., Belkin, N. S., Kennelly, S., Weiss, L., Barnes, R. P., Potter, H. G., et al. (2017). Acute gastrocnemius–soleus complex injuries in National Football League athletes. Orthopaedic Journal of Sports Medicine, 5(1), 2325967116680344. https://doi.org/10.1177/2325967116680344
Orchard, J., Best, T. M., & Verrall, G. M. (2005). Return to play following muscle strains. Clinical Journal of Sport Medicine, 15(6), 436–441. https://doi.org/10.1097/01.jsm.0000188206.54984.65
Buckthorpe, M. (2019). Optimizing the late-stage rehabilitation and return-to-sport training and testing process after ACL reconstruction. Sports Medicine, 49(7), 1043–1058. https://doi.org/10.1007/s40279-019-01102-z
Mokhtarzadeh, H., Yeow, C. H., Hong Goh, J. C., et al. (2013). Contributions of the soleus and gastrocnemius muscles to the anterior cruciate ligament loading during single-leg landing. Journal of Biomechanics, 46, 1913–1920. https://doi.org/10.1016/j.jbiomech.2013.04.010
Maniar, N., Cole, M. H., Bryant, A. L., et al. (2022). Muscle force contributions to ACL loading. Sports Medicine, 52, 1737–1750. https://doi.org/10.1007/s40279-022-01674-3






