Photo by GK3000 on Unsplash
Kiedy myślimy o kontuzjach w sporcie, w głowie od razu pojawiają się kolana, kostki, mięśnie dwugłowe uda. Klatka piersiowa bywa traktowana jak solidna zbroja, która „po prostu jest” i rzadko zawodzi. A jednak w tej zbroi znajduje się element szczególny: mostek. To centralna „klamra” łącząca żebra z przodu ciała, miejsce przyczepu ważnych mięśni oraz punkt, obok którego biegną struktury kluczowe dla życia. Można powiedzieć, że mostek jest jak most zwodzony w warowni: na co dzień stabilny i niepozorny, ale gdy dostanie w niego odpowiednia siła, nagle okazuje się, jak wiele od niego zależy.
W sporcie urazy mostka są rzadkie, dlatego łatwo je przeoczyć lub zbagatelizować. W literaturze podkreśla się, że danych o urazach mostka w kontekście sportowym jest niewiele, między innymi dlatego, że nie zdarzają się często. To sprawia, że rozpoznanie i decyzje o powrocie do gry częściej opierają się na czujności klinicznej i zdrowym rozsądku niż na „twardych” protokołach identycznych dla wszystkich.
Dlaczego uraz mostka w ogóle jest możliwy, skoro klatka „pracuje” sprężyście
Mostek jest zawieszony w sprężystym systemie żeber i chrząstek. Ta sprężystość działa jak amortyzator i właśnie dlatego złamania mostka są rzadkie. Żebra mają coś w rodzaju elastycznego odrzutu, który rozprasza energię uderzeń, więc żeby kość pękła, zwykle potrzeba istotnej siły albo niekorzystnego ustawienia tułowia i szyi. W przeglądzie dotyczącym urazów mostka w sporcie wskazuje się, że złamania mostka stanowią mniej niż 0,5 procent wszystkich złamań pourazowych, a najczęściej dotyczy to trzonu mostka.
Jednocześnie mostek to nie tylko „deska” pośrodku klatki. To także okolice połączeń stawowych, na przykład stawu mostkowo obojczykowego oraz połączenia rękojeści z trzonem mostka, czyli stawu rękojeściowo mostkowego. Te miejsca można porównać do zawiasów w drzwiach: same drzwi mogą wyglądać na niezniszczalne, ale jeśli zawias dostanie skrętny bodziec w złym momencie, pojawia się problem. Urazy tych struktur w sporcie są rzadkie, ale bywają podstępne, bo objawy potrafią przypominać „zwykłe” stłuczenie klatki.
Jak dochodzi do urazu
W kontekście mostka i okolic można wyróżnić trzy główne mechanizmy. Pierwszy to bezpośrednie uderzenie w przednią ścianę klatki piersiowej. Drugi to uraz pośredni, gdy dochodzi do zgięciowo kompresyjnego przeciążenia tułowia i kręgosłupa. Trzeci, rzadszy, to sytuacja, w której „ciągnięcie” przez przeciwstawne grupy mięśni przy bardzo specyficznym ustawieniu i dużym napięciu dokłada swoje do przeciążenia struktur mostka. W sporcie najczęściej myślimy o pierwszym scenariuszu, bo kojarzy się z kontaktem. Tymczasem opisywano także złamania przeciążeniowe, wynikające z powtarzalnych mikrourazów i dużych obciążeń górnej części ciała.
W rugby temat klatki piersiowej wraca regularnie, bo zawodnicy używają minimalnych osłon tułowia, a narządy wewnętrzne leżą bardzo blisko struktur kostnych. W przeglądzie obrazowania urazów klatki u profesjonalnych rugbystów podkreślono, że to właśnie bliskość serca, płuc, tchawicy i dużych naczyń sprawia, że nawet coś, co wygląda jak „proste” złamanie żebra lub przemieszczenie obojczyka, może mieć groźne konsekwencje, których nie widać w podstawowym badaniu.
Witamina D3 od Testosterone.pl – wsparcie zdrowia układu kostnego – KUP TUTAJ
Kontakt, ale też siłownia i powtarzalność
Najłatwiej zrozumieć uraz mostka przez obraz z boiska: zderzenie, bark w bark, głowa rywala w klatkę, upadek na twarde podłoże. W opisie przypadku piłkarza, który doznał złamania mostka po uderzeniu w przednią część klatki głową innego zawodnika, początkowe badanie radiologiczne nie wykazało typowego urazu żeber, a dopiero boczne zdjęcie klatki pokazało nieduże, nieprzemieszczone złamanie trzonu mostka. To ważna lekcja: mostek potrafi „ukryć się” przed rutynową diagnostyką, jeśli nie dobierze się odpowiedniego ujęcia.
Druga grupa sytuacji to przeciążenia. W literaturze opisano złamania stresowe mostka u sportowców wykonujących powtarzalne, mocne bodźce górnej części ciała. Wymienia się dyscypliny takie jak zapasy, podnoszenie ciężarów, rugby, golf czy gimnastyka. To trochę jak pękanie materiału na zgięciu portfela: nie musi wydarzyć się jedno wielkie uderzenie, czasem wystarczy tysiąc drobnych „zagięć” w tym samym miejscu.
Objawy bólowe
Typowy obraz to ból i tkliwość w okolicy mostka, nasilające się przy głębokim wdechu, kaszlu i ruchach tułowia. Często pojawia się też odruch „oszczędzania” oddechu, bo każdy większy wdech boli. W przeglądzie sportowym zwrócono uwagę, że ból związany ze złamaniami mostka może utrzymywać się około 10 do 11 tygodni, czasem dłużej.
Warto pamiętać, że ból w klatce piersiowej u sportowca nie zawsze oznacza problem z mostkiem, ale też nie powinien być automatycznie zrzucany na karb „zakwasów” czy stłuczenia. Autorzy podkreślają szeroką diagnostykę różnicową, od urazów żeber i mięśni międzyżebrowych, przez dolegliwości z kręgosłupa piersiowego, aż po problemy narządowe. I tu pojawia się najważniejsza zasada: najpierw wyklucz to, co groźne, dopiero potem uspokajaj.
Czerwone flagi
Mostek leży w sąsiedztwie struktur, których uszkodzenie może być krytyczne. W urazach mostka i okolicy nie wolno przegapić powikłań sercowo płucnych i naczyniowych. W przeglądzie dotyczącym urazów mostka w sporcie wskazano, że ocena powinna uwzględniać możliwość powikłań takich jak zaburzenia rytmu, odma, czy inne stany dotyczące klatki piersiowej, a badania obrazowe i EKG powinny być dobrane tak, by takie zagrożenia wykryć lub monitorować.
Jednym z najbardziej „podstępnych” rejonów jest staw mostkowo obojczykowy, zwłaszcza zwichnięcia ku tyłowi. Tam „za zawiasem” przebiegają naczynia i drogi oddechowe, więc przemieszczenie kości może powodować ucisk. W opisach podkreśla się, że objawy takie jak duszność, trudność w przełykaniu czy uczucie ucisku powinny natychmiast zaostrzać czujność i przyspieszać diagnostykę oraz leczenie.
Element diagnostyczny
Pierwszym krokiem jest wywiad i badanie, ale w klatce piersiowej same palce czasem nie wystarczą. W przypadku podejrzenia złamania mostka zaleca się wykonanie zdjęć RTG w projekcji przednio tylnej i bocznej, ponieważ to boczne ujęcie bywa kluczowe dla oceny przemieszczenia i niestabilności w okolicy rękojeści i trzonu. Dodatkowo EKG pomaga wykluczyć powikłania sercowe, zwłaszcza zaburzenia rytmu.
Jeśli podejrzenie jest duże, a RTG nie pokazuje jednoznacznego urazu, w grę wchodzą kolejne narzędzia. Wskazuje się tomografię, rezonans, USG, a w podejrzeniu złamania stresowego także scyntygrafię kości. Co ciekawe, podkreślono też, że krwiak zamostkowy często sugeruje obecność złamania, a USG może pomóc w jego ocenie oraz w wykrywaniu towarzyszących problemów jak płyn w opłucnej, odma czy nawet tamponada osierdzia.
W rugby i innych sportach kontaktowych duże znaczenie ma obrazowanie przekrojowe, bo klasyczne zdjęcie może nie pokazać „pełnej historii”. Opisywano rolę CT w wykrywaniu subtelnych linii złamania oraz rolę MRI w ocenie tkanek miękkich i stłuczeń kostnych. W przeglądzie obrazowania sugerowano też praktyczne elementy protokołu MRI, między innymi sekwencje wrażliwe na płyn oraz obrazy T1 w kilku płaszczyznach, z działaniami ograniczającymi artefakty oddechowe.
Kolagen od Testosterone.pl z dodatkiem substancji wspierających zdrowie stawów i rehabilitację po urazach – KUP TUTAJ
Leczenie urazów
Dobra wiadomość jest taka, że większość złamań mostka, złamań stresowych i stłuczeń może być leczona zachowawczo, czyli odpoczynek, chłodzenie, leki przeciwbólowe, a potem stopniowy powrót do aktywności. Kluczowe jest jednak, by leczenie zachowawcze nie oznaczało „przeczekania w ciemno”. Jeśli ból zaburza oddychanie, łatwo wpaść w błędne koło płytkiego oddechu, napięcia i gorszej wentylacji, co może sprzyjać infekcjom dróg oddechowych. W przeglądzie dotyczącym postępowania przy złamaniach mostka opisano właśnie ten mechanizm: ból i lęk przed bólem mogą upośledzać wentylację.
W urazach izolowanych, przy stabilnym stanie i braku cech powikłań sercowych, rokowanie jest bardzo dobre. Opisywano, że większość pacjentów wraca do zdrowia w ciągu tygodni, ze średnim czasem około 10,4 tygodnia, a ból po urazie często trwa 8 do 12 tygodni. To nie brzmi jak „drobnostka”, ale zwykle kończy się pełnym wyzdrowieniem.
Kiedy rozważa się operację? Przede wszystkim przy złamaniach niestabilnych lub przemieszczonych, które powodują duży ból, ryzyko braku zrostu albo wpływają na funkcję oddechową i krążeniową. Wtedy stosuje się stabilizację drutami albo płytkami i śrubami. W praktyce sportowej to rzadkie sytuacje, ale trzeba o nich pamiętać, bo ignorowanie niestabilności jest jak próba biegu z pękniętym elementem w ramie roweru. Da się ruszyć, ale ryzyko rośnie z każdym kilometrem.
Urazy stawowe
Osobny rozdział stanowią urazy połączeń, bo one potrafią wyglądać „niewinnie”, a jednocześnie niosą specyficzne ryzyko. Staw rękojeściowo mostkowy jest bardzo stabilny dzięki mocnym połączeniom włóknistym i więzadłowym. Dlatego do zwichnięć i większych uszkodzeń zwykle dochodzi w cięższych urazach albo w specyficznych mechanizmach zgięciowo kompresyjnych. Opisano dwa typy mechanizmu zwichnięcia, jeden związany z bezpośrednim uderzeniem, drugi z gwałtownym zgięciem, w którym struktury takie jak broda, obojczyki czy żebra mogą „zepchnąć” rękojeść ku tyłowi.
W przypadku stawu mostkowo obojczykowego problemem numer jeden jest zwichnięcie ku tyłowi, bo blisko znajdują się struktury śródpiersia. Z tego powodu zaleca się ostrożną ocenę objawów uciskowych i odpowiednie obrazowanie. Jeśli wszystko przebiega bezpiecznie, leczenie bywa zachowawcze, ale przy cechach ucisku struktur w śródpiersiu postępowanie staje się pilne i bardziej agresywne.
Powrót do sportu
W powrocie do sportu po urazach mostka nie ma jednego, uniwersalnego terminu. Podkreśla się, że decyzja powinna być zindywidualizowana i oparta o historię, badanie, diagnostykę oraz wymagania danej dyscypliny. Innymi słowy, powrót do gry nie jest kartką z kalendarza, tylko listą warunków do spełnienia.
Przykłady z opisów przypadków pokazują, jak to wygląda w praktyce. W jednym z opisów zawodniczka hokeja z niewielkim przemieszczeniem złamania mostka wróciła do treningu po 6 tygodniach, a po 3 miesiącach, przy prawidłowym badaniu i stabilnym zroście w obrazowaniu, została dopuszczona bez ograniczeń. W złamaniach stresowych opisywano powrót do aktywności po ustąpieniu objawów, czasem po 8 tygodniach, a pełny powrót bez bólu nawet około 16 tygodnia, zależnie od przypadku i dyscypliny.
W urazach stawu mostkowo obojczykowego po redukcji zwichnięcia ku tyłowi wspomina się, że powrót do kontaktu często następuje około 3 miesięcy, ale w opisach sportowców wysokiego poziomu rehabilitacja i progresja mają wyraźne etapy, od wczesnych ćwiczeń, przez trening bezkontaktowy, aż po stopniowe wchodzenie w sytuacje meczowe. To przypomina strojenie instrumentu po upadku: najpierw sprawdzasz, czy nic nie pękło, potem naciągasz struny, a dopiero na końcu grasz koncert.
Co można zrobić, żeby ryzyko zmniejszyć, a nie udawać, że nie istnieje
1) Zmienić „kulturę bólu” na kulturę sygnałów ostrzegawczych
W sportach kontaktowych pewien poziom dyskomfortu jest jak kurz na butach po treningu, normalny i przewidywalny. Problem zaczyna się wtedy, gdy ból zamostkowy po zderzeniu zachowuje się jak alarm przeciwpożarowy, czyli narasta przy oddychaniu, kaszlu i ruchu tułowia, a po kilku godzinach lub dniach nie „gaśnie” zgodnie z typowym tempem dla stłuczenia. Opisy sportowe pokazują, że takie urazy potrafią zostać przeoczone, bo rutynowe zdjęcie klatki może nie ujawnić problemu, jeśli nie wykona się odpowiedniej projekcji, zwłaszcza ujęcia bocznego lub ukośnego.
Tu kluczowa jest edukacja całego zespołu, nie tylko lekarza, ale też trenera, fizjoterapeuty i samego zawodnika. Jeżeli w głowie sportowca siedzi przekonanie „jak boli, to znaczy, że było mocno”, to łatwo przejść obok tego, co ważne. A mostek jest w tym sensie wyjątkowy, że bierze udział w każdym oddechu. Ból może powodować odruch płytkiego oddychania i napięcie ochronne, co z kolei pogarsza wentylację i może zwiększać ryzyko infekcji, bo klatka przestaje pracować pełnym zakresem. To nie jest „dramatyzowanie”, to mechaniczna konsekwencja bólu w strukturze, która porusza się przy każdej inspiracji i kaszlu.
2) Ustawić prosty filtr bezpieczeństwa: najpierw wyklucz groźne, potem uspokajaj
W urazach mostka największym błędem bywa nie to, że ktoś nie zna rzadkiej diagnozy, tylko że zbyt szybko zamyka temat. W przeglądach podkreśla się, że ocena urazu mostka powinna uwzględniać możliwość powikłań sercowo płucnych i naczyniowych, a diagnostyka ma być dobrana tak, by te potencjalnie groźne scenariusze wykryć albo monitorować.
W praktyce to oznacza, że „ból w klatce po dzwonie” nie powinien kończyć się na jednym zdaniu i tabletce przeciwbólowej, jeżeli objawy są niepokojące. Kiedy podejrzewa się uraz mostka, literatura wskazuje na sens wykonania RTG w projekcji przednio tylnej i bocznej, bo właśnie w płaszczyźnie strzałkowej najlepiej widać złamanie i przemieszczenie.
Dodatkowo EKG jest przydatne do wykluczenia zaburzeń rytmu.
s40279-018-0990-5
Jeśli RTG „nie mówi prawdy”, a historia i tkliwość są jednoznaczne, w grę wchodzi dalsze obrazowanie, bo w sportach kontaktowych czasem to, co wygląda jak prosty uraz ściany klatki, leży blisko narządów, których nie widać w zwykłym badaniu, a obrazowanie przekrojowe pomaga ocenić pełny obraz urazu.
Warto też pamiętać o roli USG jako szybkiego narzędzia wspierającego, zwłaszcza gdy trzeba ocenić krwiak zamostkowy albo możliwe powikłania, takie jak płyn w opłucnej czy odma. W przeglądzie sportowym podkreślono, że ultrasonografia może uwidocznić również część powikłań i w niektórych aspektach bywa porównywalna z radiografią w ocenie krwiaka zamostkowego.
3) Zobaczyć przeciążenie tam, gdzie zwykle widzimy tylko „kontakt”
Drugi filar profilaktyki to myślenie o klatce piersiowej jak o sprężynie, która świetnie znosi pojedyncze bodźce, ale może nie lubić tysięcy powtórzeń w tej samej osi. Złamania stresowe mostka są rzadkie, jednak były opisywane w sportach i aktywnościach z dużym udziałem pracy górnej części ciała, takich jak zapasy, podnoszenie ciężarów, rugby, golf czy gimnastyka. Dlatego przy bólu z przodu klatki bez jednego wyraźnego urazu warto mieć z tyłu głowy scenariusz przeciążeniowy, zwłaszcza gdy trening obejmuje częste, mocne obciążenia obręczy barkowej i tułowia.
W praktyce prewencja przeciążenia wygląda „nudno”, ale działa. Chodzi o rozsądne falowanie objętości i intensywności, rotację bodźców oraz kontrolę techniki w ćwiczeniach, które generują duże siły na klatkę i barki. Jeśli sportowiec dodaje kolejne serie, kolejne akcenty i jeszcze kontakt na treningu, to mostek i okolice stają się jak zamek błyskawiczny w kurtce: dopóki ząbki są idealnie ustawione, wszystko idzie gładko, ale gdy jeden element zaczyna odstawać, kolejne szarpnięcie tylko pogarsza sprawę. Wczesne rozpoznanie „odstawania ząbka” to często po prostu zauważenie, że ból nie jest już tylko tkliwością po zderzeniu, ale zmienia oddech, ogranicza rotację tułowia i utrzymuje się mimo odpoczynku.
4) W sportach kontaktowych ograniczaj szkody, nie obiecuj nieśmiertelności
Nie da się wyeliminować zderzeń w rugby czy w innych sportach kontaktowych, tym bardziej że zawodnicy często używają minimalnych zabezpieczeń klatki piersiowej.
Da się jednak ograniczać „koszt” zderzeń poprzez lepszą technikę kontaktu i przygotowanie ciała do absorpcji siły. W uproszczeniu chodzi o to, by tułów nie zachowywał się jak twarda deska, która pęka w jednym punkcie, tylko jak dobrze ustawiona konstrukcja, która rozprasza energię po większej powierzchni. Trening siłowy i motoryczny ma tu rolę pośrednią, nie utwardza mostka jak stal, ale uczy kontroli tułowia, ustawienia obręczy barkowej i pracy oddechowej pod obciążeniem, co może zmniejszać ryzyko niekorzystnych pozycji w momencie kontaktu.
Są też proste rozwiązania organizacyjne: jasny protokół „co robimy po uderzeniu w klatkę”, szybka decyzja o zejściu z boiska przy narastającym bólu oddechowym, a potem sprawna ścieżka diagnostyczna. Rzadkie urazy najczęściej przegrywają z chaosem, nie z medycyną.
Olej rybi ok Apollo’s Hegemony – duża dawka kwasów EPA i DHA w kapsułce – KUP TUTAJ
5) Higiena powrotu do gry: wracaj, gdy klatka znów jest „cicha”
Trzeci filar to powrót do sportu oparty o funkcję, a nie o datę w kalendarzu. W przeglądzie sportowym podkreślono, że większość złamań mostka i stłuczeń leczy się zachowawczo, a powrót do kontaktu powinien być stopniowy i prowadzony dopiero po ustąpieniu objawów.
To ma ogromny sens, bo jeśli mostek boli, to organizm zaczyna kompensować, zmienia oddech, usztywnia tułów, ogranicza ruchy obręczy barkowej. W sporcie kontaktowym dochodzi jeszcze czynnik psychiczny, zawodnik podświadomie „ucieka” od przyjęcia uderzenia w klatkę, co paradoksalnie może zwiększać ryzyko innych urazów, bo zmienia zachowanie w walce o pozycję.
Dobrą zasadą praktyczną jest traktowanie oddychania jako testu funkcjonalnego. Jeżeli zawodnik nie jest w stanie wykonać głębokiego wdechu bez bólu, kaszlu bez kłucia i dynamicznego ruchu tułowia bez ochronnego spinania się, to klatka jeszcze nie jest gotowa. W opisach urazów mostka podkreśla się, że ból może utrzymywać się tygodniami, a w izolowanych przypadkach rokowanie jest dobre, o ile nie przegapi się powikłań i nie wchodzi się w kontakt zbyt wcześnie.
Podsumowanie
Mostek w sporcie jest jak centralna klamra zapięcia, mało kto o niej myśli, dopóki nie przestanie działać. Z jednej strony urazy tej okolicy są rzadkie, bo klatka piersiowa potrafi świetnie rozpraszać energię, a mostek jest częścią sprężystej konstrukcji żeber. Z drugiej strony, gdy dojdzie do urazu, jego znaczenie rośnie, bo ból wpływa na oddychanie i kontrolę tułowia, a sąsiedztwo serca, płuc i dużych naczyń sprawia, że nie wolno działać na skróty. W literaturze sportowej podkreśla się, że kluczowa jest czujność kliniczna, bo rzadkość urazu sprzyja temu, by go przeoczyć.
W praktyce najważniejsze jest rozpoznanie wzorca objawów. Ból zamostkowy po kontakcie lub przeciążeniu, który narasta przy wdechu, kaszlu i ruchach tułowia, a nie uspokaja się w typowym tempie dla stłuczenia, powinien uruchomić celowaną diagnostykę. Opisy przypadków pokazują, że rutynowe postępowanie może nie wystarczyć, jeżeli nie zastosuje się właściwych projekcji obrazowania, zwłaszcza ujęcia bocznego, lub jeśli nie rozważy się badań bardziej czułych, gdy podejrzenie pozostaje wysokie. Dobre postępowanie to takie, które najpierw wyklucza groźne scenariusze, a dopiero potem uspokaja i planuje powrót do treningu. Dlatego w podejrzeniu urazu mostka i okolic znaczenie mają nie tylko badania obrazowe, ale też ocena powikłań, w tym kontrola pod kątem zaburzeń rytmu serca oraz problemów oddechowych. Tam, gdzie klasyczne RTG nie daje jasnej odpowiedzi, wchodzi diagnostyka uzupełniająca, a w kontekście sportów kontaktowych obrazowanie przekrojowe bywa szczególnie przydatne, bo pokazuje pełniejszą mapę uszkodzeń.
Jeśli chodzi o leczenie, większość izolowanych złamań mostka i urazów tkanek miękkich w tej okolicy prowadzi się zachowawczo. To zwykle oznacza kontrolę bólu, czasowe ograniczenie obciążeń i stopniową progresję aktywności. Trzeba jednak pamiętać, że „zachowawczo” nie znaczy „byle jak”, bo ból w klatce piersiowej potrafi spłycać oddech i nakręcać błędne koło napięcia ochronnego. Leczenie operacyjne rozważa się rzadziej, przede wszystkim przy niestabilności, przemieszczeniu lub uporczywych problemach ze zrostem, gdy konstrukcja klatki przestaje być stabilną ramą dla ruchu i oddychania.
Powrót do sportu warto traktować jak ponowne strojenie instrumentu po upadku, najpierw ma być cicho i stabilnie, dopiero potem głośno i dynamicznie. Zamiast jednej daty lepiej myśleć o warunkach, które muszą być spełnione: brak bólu przy głębokim oddychaniu i kaszlu, swobodny zakres ruchu obręczy barkowej i tułowia, brak tkliwości sugerującej aktywne uszkodzenie oraz gotowość do specyficznych obciążeń danej dyscypliny. W sportach kontaktowych dochodzi jeszcze element tolerancji na uderzenie i pewność ruchu, bo nawet niewielki strach przed kontaktem potrafi zmienić zachowanie i zwiększać ryzyko kompensacji.
Bibliografia:
Alent J, Narducci DM, Moran B, Coris E. (2018). Sternal Injuries in Sport: A Review of the Literature. Sports Medicine, 48, 2715–2724.
Hayashi D, Roemer FW, Kohler R, Guermazi A, Gebers C, De Villiers R. (2014). Thoracic injuries in professional rugby players: mechanisms of injury and imaging characteristics. British Journal of Sports Medicine, 48(14), 1097–1101.
Khoriati A, Rajakulasingam R, Shah R. (2013). Sternal fractures and their management. Journal of Emergencies, Trauma, and Shock, 6(2), 113–116.
Brookes JG, Dunn RJ, Rogers IR. (1993). Sternal fractures: A retrospective analysis of 272 cases. Journal of Trauma, 35, 46–54.
Athanassiadi K, Gerazounis M, Moustardas M, Metaxas E. (2002). Sternal fractures: retrospective analysis of 100 cases. World Journal of Surgery, 26(10), 1243–1246.
Yey DD, Hwabejire JO, Demoya MA, et al. (2014). Sternal fracture: an analysis of the National Trauma Data Bank. Journal of Surgical Research, 186, 39–43.
Recinos G, Inaba K, Dubose J, et al. (2009). Epidemiology of sternal fractures. American Surgeon, 75(5), 401–404.
Tepolt F, Carry PM, Heyn PC, et al. (2014). Posterior sternoclavicular joint injuries in the adolescent population: a meta-analysis. American Journal of Sports Medicine, 42(10), 2517–2524.
Robinson CM, Jenkins PJ, Markham PE, Beggs I. (2008). Disorders of the sternoclavicular joint. Journal of Bone and Joint Surgery (Br), 90(6), 685–696.
Yeh G, Williams GR Jr. (2000). Conservative management of sternoclavicular injuries. Orthopedic Clinics of North America, 31, 189–203.
Culp B, Hurbanek J, Novak J, McCamey K, Flanigan D. (2010). Acute traumatic sternal fracture in a female collegiate hockey player. Orthopedics, 33(9), 683.
Sanders SM, Richardson JB, Hartrich W, et al. (2009). Sternal nonunion in a professional hockey player: considerations for return to play. Orthopedic Reviews, 1(1), 20–21.
Robertsen K, Kristensen O, Vejen L. (1996). Manubrium sterni stress fracture: an unusual complication of non-contact sport. British Journal of Sports Medicine, 30, 176–177.
Keating T. (1987). Stress fracture of the sternum in a wrestler. American Journal of Sports Medicine, 15(1), 92–93.
Barbaix E. (1996). Stress fracture of the sternum in a golf player. International Journal of Sports Medicine, 17(4), 303–304.





