Photo by Aaron Blanco Tejedor on Unsplash
Tolerancja bólu w sporcie jako czynnik warunkujący sukces
W sporcie wyczynowym ból bywa jak waluta, w której płaci się za postęp, ryzyko i wynik. Czasem jest krótkim sygnałem wysiłku, jak pieczenie mięśni przy finiszu na bieżni. Czasem przypomina długą rozmowę organizmu z zawodnikiem, gdy w trakcie wielogodzinnego startu narasta zmęczenie, spada energia, a ciało zaczyna negocjować każdy kolejny krok. To właśnie w tych negocjacjach objawia się coś, co potocznie nazywamy odpornością psychiczną, a w nauce częściej opisuje się jako zestaw cech i umiejętności: odporność na stres, samoregulację, poczucie sprawczości i strategie radzenia sobie z bólem. W przeglądzie literatury o elicie ultra-wytrzymałości Paley i Johnson pokazują, że zdolność do znoszenia długotrwałego dyskomfortu jest w tych dyscyplinach nie dodatkiem, ale warunkiem wejścia do gry.
Warto od razu ustawić ramę, bo słowo „ból” w sporcie miesza kilka różnych zjawisk. Inaczej boli mięsień, który pracuje na granicy możliwości, inaczej tkanka przeciążona mikrourazami, a jeszcze inaczej poważna kontuzja, którą organizm krzyczy, żeby zatrzymać. Odporność na ból nie polega na wyłączeniu alarmu na stałe. Polega na tym, żeby rozumieć jego język, umieć ocenić kontekst i w kluczowych momentach zachować sterowność zachowania, nawet gdy ciało wysyła sygnały o wysokiej intensywności.
Ból nie jest tylko „w nodze”, czyli co naprawdę mierzy odporność na ból
Nocycepcja to informacja o potencjalnym zagrożeniu dla tkanek, która płynie z receptorów do układu nerwowego. Ból natomiast jest doświadczeniem, które powstaje w mózgu. Jest jednocześnie wrażeniem i emocją, a więc ma wymiar sensoryczny i afektywny. W praktyce oznacza to, że dwie osoby mogą otrzymać podobny „sygnał z ciała”, ale przeżyć go inaczej, bo różnią się oczekiwaniami, lękiem, znaczeniem, jakie przypisują doznaniu, a nawet tym, czy czują kontrolę nad sytuacją. W badaniach i przeglądach dotyczących ultra-wytrzymałości podkreśla się właśnie tę złożoność, bo w realnych startach ból miesza się z głodem, pragnieniem, niewyspaniem, samotnością i koniecznością podejmowania decyzji pod presją.
To prowadzi do ważnego wniosku: wytrzymałość psychiczna w sporcie nie jest magiczną „odpornością na wszystko”, tylko zdolnością do utrzymania skutecznego działania w warunkach rosnącego kosztu. W trakcie zawodów koszt może mieć postać narastającego bólu, ale też narastającej niepewności, bo zawodnik nie wie, czy kryzys minie za dziesięć minut, czy zamieni się w ścianę. I to właśnie niepewność potrafi podkręcać subiektywne odczucie bólu, dlatego tak duże znaczenie mają oczekiwania i interpretacja doznań.
Biologia hartowania, czyli jak organizm potrafi przyciszyć ból w ruchu
Jednym z najbardziej fascynujących elementów odporności na ból jest to, że organizm ma własne mechanizmy „przyciszania” bodźców bólowych. W literaturze opisuje się między innymi zstępujące hamowanie nocycepcji, czyli sytuację, w której mózg i pień mózgu potrafią zmniejszyć przepływ informacji bólowej na poziomie rdzenia kręgowego. U sportowców wytrzymałościowych sugeruje się większą sprawność takich mechanizmów, a badania neuroobrazowe wskazują na różnice w przetwarzaniu bodźców bólowych między zawodnikami a osobami nieaktywnymi.
W tle działa też chemia nagrody i regulacji stresu. W kontekście „euforii wysiłkowej” coraz częściej mówi się o roli endokannabinoidów, które mogą modulować odczuwanie bólu i nastrój. To nie jest hollywoodzki obraz „haju biegacza”, który pojawia się zawsze i u każdego. To raczej element układanki, który w sprzyjających warunkach pomaga przesunąć równowagę emocjonalną z cierpienia w stronę mobilizacji i sensu wysiłku. Przegląd Paley i Johnson zbiera te wątki, pokazując, że u części sportowców ból w odpowiednim kontekście bywa nie tylko tolerowany, ale wręcz reinterpretowany jako znak, że dzieje się coś wartościowego. To ważne, bo często w dyskusjach o mentalu pojawia się fałszywa alternatywa: albo „głowa”, albo „biologia”. Tymczasem odporność na ból jest wspólnym dziełem układu nerwowego, treningu fizycznego, doświadczenia, kultury sportu i strategii poznawczych.
Ekstrakt z cierpkiej wiśni od Apollo’s Hegemony – Regeneracja mięśni oraz zmniejszenie opóźnionej obolałości mięśniowej – KUP TUTAJ
Interocepcja, czyli umiejętność czytania ciała bez paniki
Interocepcja to zmysł „jak się czuję od środka”. Obejmuje sygnały z narządów, mięśni, oddechu, temperatury, głodu i zmęczenia. W sporcie wytrzymałościowym interocepcja jest jak kokpit w samolocie, bo pokazuje parametry lotu, zanim nastąpi awaria. Jednocześnie kokpit może oszukiwać, gdy jesteśmy zestresowani, niewyspani albo zbyt skupieni na zagrożeniu. W przeglądzie podkreśla się, że trening może poprawiać interoceptywną dokładność i regulację, a elita ultra uczy się zarówno zarządzać sygnałami, jak i w razie potrzeby dystansować się od nich, by nie utracić rytmu działania.
Tu kryje się subtelny paradoks. Z jednej strony najlepszych zawodników kojarzymy z hasłem „mind over body”, czyli zdolnością do pchania się dalej mimo sygnałów zmęczenia. Z drugiej strony to właśnie ci najlepsi często mają wyjątkowo dobre wyczucie tego, kiedy ból jest „kosztem wysiłku”, a kiedy jest „czerwonym alarmem”. Doświadczenie nie polega więc na tym, że nic nie czujesz. Polega na tym, że czujesz, rozumiesz i wybierasz reakcję.
Twardość psychiczna to nie kamienna twarz, tylko poczucie, że umiesz sobie poradzić
W języku sportu mówi się o twardości psychicznej, ale w badaniach często pojawia się pojęcie self-efficacy, czyli poczucia własnej skuteczności. To przekonanie, że potrafię wykonać zadanie i poradzić sobie z przeszkodami. W ultra-wytrzymałości te cechy pojawiają się regularnie jako wspólny mianownik elity. Paley i Johnson przytaczają prace sugerujące, że wysoki poziom mental toughness i self-efficacy jest w tych dyscyplinach czymś w rodzaju progu wejścia. Kto go nie ma, zwykle nie wytrzymuje obciążeń treningowych i startowych.
W praktyce poczucie skuteczności działa jak filtr interpretacyjny. Ta sama fala bólu może zostać odczytana jako „katastrofa” albo jako „fala, która przejdzie”. Może być traktowana jak znak, że organizm się rozpada, albo jak sygnał, że wchodzę w trudny, ale znany etap wysiłku. Różnica nie polega na udawaniu, że jest łatwo. Polega na tym, czy w środku masz mapę, która mówi, że to jest możliwe do przejścia, oraz narzędzia, które pomogą przez to przejść.
Locus of control, czyli kto trzyma kierownicę w głowie
Jednym z najbardziej praktycznych pojęć w kontekście bólu jest umiejscowienie kontroli. Osoba z wewnętrznym locus of control częściej czuje, że ma wpływ na przebieg sytuacji, może regulować tempo, oddech, uwagę, nawadnianie, strategię żywienia, a nawet nastawienie. Osoba z zewnętrznym locus of control częściej doświadcza bólu jak żywiołu, który ją zalewa, i wtedy łatwiej o lęk, unikanie oraz poczucie bezradności. W przeglądzie wskazuje się, że u odnoszących sukcesy ultra-zawodników wewnętrzny locus of control wiąże się z aktywnym radzeniem sobie, większą elastycznością psychologiczną i mniejszym obciążeniem emocjonalnym bólem.
To ma znaczenie nie tylko w ultra. W sportach zespołowych i walki podobny mechanizm pojawia się w chwilach kryzysu, gdy mecz „ucieka” albo przeciwnik narzuca presję. Zawodnik z poczuciem kontroli szuka dźwigni, takich jak powrót do planu taktycznego, uproszczenie decyzji, praca na oddechu i rytmie. Zawodnik bez tego poczucia zaczyna walczyć bardziej z własnymi emocjami niż z sytuacją boiska czy ringu.
Strategie, które zmieniają ból w informację, a nie w wyrok
W literaturze o ultra-wytrzymałości przewijają się strategie adaptacyjne, które działają jak zestaw narzędzi w kieszeni. Uważność i techniki mindfulness pomagają zauważyć doznanie bez automatycznej eskalacji lęku i bez natychmiastowej walki z nim. Wizualizacja i praca z wyobrażeniem służą utrzymaniu kierunku, gdy uwaga chce uciekać w stronę cierpienia. Samomowa, czyli sposób, w jaki do siebie mówisz, potrafi realnie zmieniać zachowanie, bo w kryzysie mózg szuka najprostszych narracji, a te bywają brutalne. Przegląd przytacza też, że emocjonalna regulacja i pozytywna reinterpretacja pomagają sportowcom utrzymać motywację i fokus.
Kluczowe jest jednak to, że najlepsze strategie nie polegają wyłącznie na odwracaniu uwagi. W niektórych badaniach opisywano, że prosta dystrakcja bywa mniej skuteczna, bo odcina zawodnika od sygnałów potrzebnych do autoregulacji. Dlatego praktyczne podejście często przypomina przełącznik, a nie jedną stałą technikę. Raz zawężasz uwagę do rytmu oddechu i kroku, innym razem świadomie skanujesz ciało, żeby wyłapać, czy ból zmienia charakter. Raz akceptujesz dyskomfort jako koszt, innym razem korygujesz strategię, bo koszt staje się nieproporcjonalny do zysku. To jest dojrzała odporność na ból, nie ślepe zaciskanie zębów.
„Piękne cierpienie” i wspólnota bólu, czyli dlaczego niektórzy wracają po więcej
Jest coś przewrotnego w tym, że ludzie dobrowolnie zapisują się na zawody, które obiecują ból, zimno, gorąco, otarcia, kryzysy i samotność. A jednak ultra-wytrzymałość rośnie w siłę, podobnie jak sporty, w których cierpienie jest częścią rytuału, na przykład ciężki trening w sportach siłowych czy wielorundowe sparingi w sportach walki. Przegląd Paley i Johnson opisuje wątki kulturowe i społeczne, w których ból staje się formą inicjacji, czymś na kształt „rite of passage”. Narracje o bólu budują tożsamość grupy, tworzą poczucie przynależności i sensu.
To może brzmieć jak romantyzowanie cierpienia, ale psychologicznie ma to jasną funkcję. Jeśli ból jest częścią opowieści o rozwoju, odwadze i mistrzostwie, to przestaje być wyłącznie zagrożeniem. Staje się informacją: idę w stronę czegoś ważnego. Wtedy łatwiej o wytrwałość, bo sens jest jednym z najlepszych buforów stresu. Jednocześnie to właśnie dlatego sport ma taką siłę wychowawczą. Uczy, że dyskomfort nie zawsze oznacza porażkę, czasem oznacza proces.
Kwasy tłuszczowe omega 3 od Apollo’s Hegemony – wsparcie procesów regeneracji treningowej – KUP TUTAJ
Cienka granica, czyli kiedy odporność na ból staje się ryzykiem
Każda supermoc ma cień. Jeśli potrafisz bardzo skutecznie tłumić sygnały bólowe, możesz przesunąć granicę zbyt daleko i przegapić moment, w którym tkanka naprawdę wymaga przerwania obciążenia. W przeglądzie zwraca się uwagę, że zwiększona zdolność modulacji bólu i mniejsza skłonność do unikania bólu mogą potencjalnie zwiększać ryzyko uszkodzeń tkanek.
W praktyce oznacza to, że mental nie może zastąpić rozsądku, diagnostyki i planowania. Najbardziej „twarda głowa” nie cofnie złamania zmęczeniowego, nie naprawi zerwanego więzadła i nie sprawi, że odwodnienie przestanie być problemem. Odporność psychiczna powinna więc działać w parze z kompetencją, czyli z umiejętnością zarządzania treningiem, regeneracją, odżywianiem i sygnałami ostrzegawczymi.
Jak buduje się odporność na ból i kryzys bez robienia z siebie wraku
Trening odporności na ból rzadko wygląda jak spektakularne „hartowanie” rodem z motywacyjnych filmików. Najczęściej jest nudny, powtarzalny i precyzyjny. Zaczyna się od ekspozycji na dyskomfort w kontrolowanych dawkach. To może być dobrze zaprogramowany blok interwałów, dłuższe wybieganie w zmiennych warunkach, seria w treningu siłowym, która wymaga utrzymania techniki mimo pieczenia mięśni, albo jednostka techniczna wykonywana, gdy głowa jest zmęczona. W tych momentach budujesz nie tyle tolerancję bólu, ile zaufanie do siebie. Uczysz się, że potrafisz działać, nawet gdy jest trudno.
Równolegle warto rozwijać język do opisu doznań, bo nazwanie doświadczenia często zmniejsza chaos. Zamiast jednego słowa „boli” pojawiają się kategorie: ból tętniący, ból kłujący, ból narastający, ból, który znika po rozgrzewce, ból, który zmienia mechanikę ruchu. Taki słownik wspiera interocepcję, o której piszą Paley i Johnson, bo pomaga odróżniać sygnały robocze od sygnałów ostrzegawczych.
Do tego dochodzą techniki poznawcze. Uważność nie musi być mistyczna. Może być prostą umiejętnością powrotu uwagi do oddechu, rytmu lub zadania, gdy ból próbuje przejąć cały ekran świadomości. Pozytywna reinterpretacja nie oznacza udawania, że jest przyjemnie. Oznacza zmianę znaczenia: to jest trudny fragment, ale ja znam ten stan i potrafię go przejść. Wewnętrzny locus of control można wzmacniać przez nawyk zadawania sobie pytania: na co mam wpływ w tej chwili. Czasem odpowiedź jest prosta: na tempo przez pięć minut, na łyk płynu, na rozluźnienie barków, na jedną dobrą decyzję.
Co to znaczy dla sukcesu sportowego
Sukces w sporcie rzadko jest dziełem jednej cechy. Zwykle jest efektem złożenia: genetyki, treningu, zdrowia, środowiska, techniki, taktyki i szczęścia. Ale odporność na ból i kryzys psychiczny mają wyjątkową właściwość. Działa wtedy, gdy inne zasoby zaczynają się kończyć. Gdy tlen nie daje już tyle, ile chcesz, gdy mięśnie są zmęczone, gdy pojawia się monotonia i wątpliwość, właśnie wtedy umiejętność radzenia sobie z bólem staje się dźwignią. Przegląd nad ultra-wytrzymałością pokazuje, że elita nie tylko lepiej znosi dyskomfort, ale też częściej ma zestaw adaptacyjnych strategii, które podtrzymują działanie i chronią przed spiralą lęku oraz katastrofizacji.
W wielu dyscyplinach o zwycięstwie decydują sekundy albo jeden moment zawahania. Czasem wygrywa nie ten, kto ma największą wydolność w laboratorium, ale ten, kto potrafi w kryzysie utrzymać kierunek i nie oddać decyzji bólowi. Odporność psychiczna nie jest więc ozdobą. Jest częścią mechanizmu wykonawczego, który pozwala wykorzystać fizjologię wtedy, gdy staje się to naprawdę trudne.
Ból w sporcie nie jest wrogiem, którego zawsze trzeba pokonać. Jest nauczycielem, który bywa surowy, ale często mówi prawdę o obciążeniu, granicach i priorytetach. Najwyższy poziom odporności nie polega na tym, żeby go nie słyszeć. Polega na tym, żeby rozumieć, co mówi, i mimo jego obecności umieć podejmować dobre decyzje. Elitarni ultra-zawodnicy pokazują, że da się rozwijać zarówno biologiczne mechanizmy modulacji bólu, jak i psychologiczne strategie radzenia sobie, takie jak uważność, reinterpretacja, samoregulacja i poczucie kontroli. Jeśli w sporcie istnieje jedna „sekretna” umiejętność, która łączy wytrzymałość na ból z wytrzymałością psychiczną, to jest nią sterowność. Zdolność do pozostania kierowcą, nawet gdy w kabinie robi się głośno.
Kreatyna od Testosterone.pl – wsparcie zdolności wysiłkowych i poprawy siły mięśniowej – KUP TUTAJ
Jak trenować rezyliencję na ból i wytrzymałość psychiczną bez wpadania w pułapkę „zaciskania zębów”
Najbardziej użyteczna rezyliencja w sporcie nie rodzi się z jednorazowych heroicznych zrywów, tylko z powtarzalnego kontaktu z dyskomfortem w warunkach, które są kontrolowane i sensownie dawkowane. To podejście jest spójne z tym, co opisuje się u zawodników ultra, gdzie kluczowe okazują się nie tylko cechy takie jak mental toughness czy self efficacy, ale też praktyczne strategie samoregulacji i radzenia sobie z bólem w realnych sytuacjach startowych.
W praktyce warto zacząć od czegoś bardzo przyziemnego, czyli od rozróżniania bólu roboczego od bólu ostrzegawczego. Ból roboczy to narastające pieczenie, zadyszka, uczucie ciężkości, które rośnie wraz z intensywnością i zwykle cofa się po zejściu z obciążenia. Ból ostrzegawczy częściej jest kłujący, punktowy, narasta mimo rozgrzewki, zmienia mechanikę ruchu i zostaje po treningu w postaci wyraźnego pogorszenia funkcji. Rezyliencja nie polega na ignorowaniu tej drugiej kategorii, tylko na tym, żeby w pierwszej zachować sterowność, a w drugiej mieć odwagę przerwać, zmienić plan lub skonsultować problem.
Kiedy ten fundament jest postawiony, można trenować tolerancję dyskomfortu metodą stopniowanej ekspozycji. W praktyce wygląda to jak celowe wchodzenie w trudne fragmenty w treningu, ale w dawkach, które nie rozbijają jakości techniki i nie psują regeneracji. Dla biegacza może to być kontrolowany segment w tempie progowym pod koniec spokojnego wybiegania. Dla zawodnika sportów walki może to być runda zadaniowa w warunkach narastającego zmęczenia, w której celem jest nie „przetrwać”, tylko utrzymać prostą zasadę taktyczną i czysty oddech. Dla sportów zespołowych może to być seria sprintów lub mała gra z ograniczeniami, gdzie presja czasu i zmęczenia wymusza decyzje, a rolą zawodnika jest utrzymanie jakości mimo rosnącego dyskomfortu. W takim treningu najważniejsza jest intencja, bo nie chodzi o cierpienie dla cierpienia, tylko o ćwiczenie zachowania w bólu, czyli umiejętności, o których wspomina literatura ultra.
Kolejną praktyczną dźwignią jest praca z uwagą. Ból ma naturalną skłonność do przejmowania całej świadomości, dlatego zawodnik powinien umieć świadomie przełączać uwagę między dwoma trybami. Pierwszy to tryb zadaniowy, w którym skupiasz się na najprostszej instrukcji wykonawczej, takiej jak rytm oddechu, kadencja, praca stopy, ustawienie biodra, tempo akcji. Drugi to tryb kontrolny, w którym na moment skanujesz ciało, sprawdzasz charakter doznań i podejmujesz decyzję czy dyskomfort mieści się w planie. To przełączanie bywa skuteczniejsze niż stałe odwracanie uwagi, bo pozwala utrzymać autoregulację, a jednocześnie nie dopuścić do spirali katastrofizacji. W badaniach i opisach praktyk elity ultra powtarza się właśnie ta elastyczność, a nie jedna magiczna technika.
Z uwagą łączy się trening języka wewnętrznego, czyli samomowy. W kryzysie mózg lubi skracać narrację do prostych komunikatów, często brutalnych, typu nie dam rady, to się nie uda. Zamiast walczyć z tym na zasadzie sztucznej pozytywności, skuteczniej bywa przygotować sobie krótkie, wiarygodne zdania, które działają jak poręcz. Przykładowo zamiast „jest super” lepiej działa „to jest trudne, ale znam ten stan” albo „pięć minut i ocena”, bo taki komunikat wzmacnia poczucie kontroli i utrzymuje działanie tu i teraz. To praktyczna wersja wzmacniania wewnętrznego locus of control i self efficacy, które w literaturze ultra wiążą się z lepszym radzeniem sobie z bólem.
Bardzo konkretnym narzędziem jest też mikrosegmentacja wysiłku. Zamiast myśleć o całym treningu lub całym starcie, dzielisz go na krótkie odcinki, w których masz prosty cel, a po nim następuje ocena i reset. W ultra to może być „do następnego punktu”, w sportach zespołowych „do końca tej sekwencji”, w siłowni „to jedno powtórzenie w technice”. Mikrosegmentacja działa, bo zmniejsza poznawczy ciężar przyszłości, a ból często rośnie nie tylko od bodźca, ale też od myślenia o tym, jak długo jeszcze. W praktyce buduje to odporność psychiczną bardziej niż patetyczne hasła, bo uczy powtarzalnego domykania trudnych odcinków.
Oddzielnym obszarem jest trening interocepcji, czyli czytania sygnałów z ciała bez paniki. Dobrym ćwiczeniem bywa prowadzenie krótkiego dziennika, w którym po kluczowych jednostkach zapisujesz, jaki był rodzaj dyskomfortu, kiedy narastał, co pomagało, co pogarszało, jak wyglądała regeneracja następnego dnia. Po kilku tygodniach powstaje twoja osobista mapa bólu, która zwiększa przewidywalność, a przewidywalność obniża lęk i ułatwia akceptację trudnych fragmentów. W kontekście ultra podkreśla się, że doświadczenie i umiejętność interpretacji doznań jest jedną z osi skutecznego radzenia sobie z długotrwałym wysiłkiem.
Nie da się też mówić o rezyliencji bez treningu oddychania i pobudzenia. Gdy ból rośnie, układ nerwowy łatwo wpada w tryb alarmu, a wtedy do cierpienia dochodzi napięcie, płytki oddech i chaos decyzyjny. Praktycznie warto ćwiczyć dwie rzeczy. Pierwsza to szybki reset oddechowy, który da się zrobić w przerwie, na linii bocznej, między rundami, a nawet w biegu. Druga to utrzymanie rytmu oddechu w wysiłku, bo rytm jest kotwicą uwagi i pomaga utrzymać tempo bez dodatkowej nerwowości. To nie jest „psychologia z kosmosu”, tylko higiena sterowania pobudzeniem.
Kolejny element, który bywa niedoceniany, to symulacja kryzysu w warunkach treningowych. Jeśli kryzys pojawia się w zawodach, a ty nigdy nie trenowałeś decyzji w kryzysie, to w dniu startu wchodzisz w nieznane. W praktyce symulacja może oznaczać jednostkę, w której celowo wprowadzasz trudny bodziec, ale jednocześnie trzymasz się zasad bezpieczeństwa. Przykładowo trenujesz finisz na zmęczeniu, ale wiesz, że robisz go na bezpiecznej technice i przy pełnej świadomości, że ból ma być roboczy. Albo ćwiczysz rundę pod presją oddechową, ale zadanie taktyczne jest proste, a celem jest utrzymanie jakości ruchu. Takie symulacje budują nie tylko tolerancję dyskomfortu, ale też zaufanie do siebie, a zaufanie jest paliwem dla self efficacy.
Na koniec warto podkreślić rolę środowiska i języka trenerskiego. Rezyliencja jest częściowo cechą, ale w dużej mierze jest nawykiem wzmacnianym przez kulturę treningu. Jeśli w grupie normalizuje się rozsądne reagowanie na ból ostrzegawczy, a jednocześnie celebruje się jakość wykonania w trudnych warunkach, to zawodnik uczy się dojrzałej odporności. Jeśli natomiast kultura promuje ignorowanie wszystkich sygnałów, to rośnie ryzyko, że „twarda głowa” stanie się prostą drogą do przerwy zdrowotnej. Najlepsza wersja wytrzymałości psychicznej to taka, w której potrafisz pójść w dyskomfort, kiedy ma to sens, i potrafisz się zatrzymać, kiedy cena przestaje być rozsądna. W sporcie na najwyższym poziomie ta równowaga często odróżnia mistrzostwo od jednorazowego zrywu.
Bibliografia:
Assa, T., Geva, N., Zarkh, Y., & Defrin, R. (2019). The type of sport matters: Pain perception of endurance athletes versus strength athletes. European Journal of Pain, 23(4), 686–696. https://doi.org/10.1002/ejp.1335
Birrer, D., & Morgan, G. (2010). Psychological skills training as a way to enhance an athlete’s performance in high-intensity sports. Scandinavian Journal of Medicine & Science in Sports, 20(Suppl 2), 78–87. https://doi.org/10.1111/j.1600-0838.2010.01188.x
Blanchfield, A. W., Hardy, J., de Morree, H. M., Staiano, W., & Marcora, S. M. (2014). Talking yourself out of exhaustion: The effects of self-talk on endurance performance. Medicine & Science in Sports & Exercise, 46(5), 998–1007. https://doi.org/10.1249/MSS.0000000000000184
Fletcher, D., & Sarkar, M. (2012). A grounded theory of psychological resilience in Olympic champions. Psychology of Sport and Exercise, 13(5), 669–678.
Flood, A., Waddington, G., Thompson, K., & Cathcart, S. (2017). Increased conditioned pain modulation in athletes. Journal of Sports Sciences, 35, 1066–1072. https://doi.org/10.1080/02640414.2016.1210196
Geva, N., & Defrin, R. (2013). Enhanced pain modulation among triathletes: A possible explanation for their exceptional capabilities. PAIN, 154(11), 2317–2323. https://doi.org/10.1016/j.pain.2013.06.031
Geva, N., Pruessner, J., & Defrin, R. (2017). Triathletes lose their advantageous pain modulation under acute psychosocial stress. Medicine & Science in Sports & Exercise. https://doi.org/10.1249/MSS.0000000000001110
Kuppens, K., Feijen, S., Roussel, N., Nijs, J., Cras, P., van Wilgen, P., et al. (2019). Training volume is associated with pain sensitivity, but not with endogenous pain modulation, in competitive swimmers. Physical Therapy in Sport, 37, 150–156. https://doi.org/10.1016/j.ptsp.2019.04.001
Mahoney, J. W., Gucciardi, D. F., Ntoumanis, N., & Mallett, C. J. (2014). Mental toughness in sport: Motivational antecedents and associations with performance and psychological health. Journal of Sport and Exercise Psychology, 36(3), 281–292. https://doi.org/10.1123/jsep.2013-0260
Marcora, S. M., Staiano, W., & Manning, V. (2009). Mental fatigue impairs physical performance in humans. Journal of Applied Physiology, 106(3), 857–864. https://doi.org/10.1152/japplphysiol.91324.2008
Paley, C. A., & Johnson, M. I. (2025). Human resilience and pain coping strategies: A review. Sports Medicine, 55(9), 2137–2146.
Sarkar, M., & Fletcher, D. (2014). Psychological resilience in sport performers: A review of stressors and protective factors. Journal of Sports Sciences, 32(15), 1419–1434. https://doi.org/10.1080/02640414.2014.901551
Tesarz, J., Schuster, A. K., Hartmann, M., Gerhardt, A., & Eich, W. (2012). Pain perception in athletes compared to normally active controls: A systematic review with meta-analysis. PAIN, 153, 1253–1262. https://doi.org/10.1016/j.pain.2012.03.005
Tesarz, J., Gerhardt, A., Schommer, K., Treede, R. D., & Eich, W. (2013). Alterations in endogenous pain modulation in endurance athletes: An experimental study using quantitative sensory testing and the cold pressor task. PAIN, 154, 1022–1029. https://doi.org/10.1016/j.pain.2013.03.014
Thornton, C., Baird, A., & Sheffield, D. (2024). Athletes and experimental pain: A systematic review and meta-analysis. The Journal of Pain, 25(6), 914–925. https://doi.org/10.1016/j.jpain.2023.12.007





