Czy można mieć za dużo samorozwoju? - Testosterone Wiedza

Kategorie

Najczęściej czytane

Czy można mieć za dużo samorozwoju?

zdjęcie główne: https://pixabay .com/illustrations/notes-office-write-to-do-list-7353278/

 

Wyobraźcie sobie kogoś, kto naprawdę dużo robi dla siebie. Na przyklad regularnie ćwiczy, stara się zdrowo odżywiać, czyta psychologiczne książki czy chodzi na terapię. Ma cele i kolejne rzeczy nad którymi chce popracować. Często z tyłu głowy tej osoby jest myśl o byciu jeszcze lepszym/bardziej wydajnym/jeszcze więcej przeczytać/jeszcze lepiej zarządzać swoim czasem itp. I tak lista rzeczy do poprawienia właściwie nigdy się nie kończy. Samorozwój sam w sobie jest czymś naprawdę wartościowym. Pomaga lepiej rozumieć własne potrzeby i świadomie podejmować decyzje. Problem zaczyna się wtedy kiedy progres nie jest wyborem, a obowiązkiem.
Trening nie jest już przyjemnością, ale czymś, czego nie wolno odpuścić. Odpoczynek zaczyna wywoływać wyrzuty sumienia. Bo przecież można było zrobić coś bardziej produktywnego.

Samorozwój sam w sobie nie jest problemem

Nie ma nic złego w tym, że chcemy coś w swoim życiu zmienić. Wręcz przeciwnie. Chęć wypracowania dobrych nawyków czy nauczenia się czegoś nowego może być bardzo pozytywna. Rozwój często daje nam większą świadomość, sprawczość i poczucie, że mamy wpływ na swoje życie. Nie chodzi więc o to, żeby zrezygnować z pracy nad sobą. Warto jednak zastanowić się, z czego właściwie wynika potrzeba zmiany. Czy chcemy nauczyć się czegoś nowego, bo nas to ciekawi czy na przykład zaczynamy ćwiczyć, bo każdy to robi?
To, co z zewnątrz wygląda jak dbanie o siebie, nie zawsze ma takie źródło. I właśnie ta różnica jest ważna. Nie wszystko w sobie musimy poprawiać.


Skoncentrowane źródło chelatów cynku oraz miedzi – KUP TUTAJ

Rozwój a presja

Jest różnica między tym, kiedy chcemy się rozwijać, bo sprawia to przyjemność, a przekonaniem że musimy to robić bo coś z nami jest nie tak. Myślimy sobie, że każdą wolną chwilę trzeba dobrze wykorzystać. W ten sposób łatwo wpaść w pułapkę produktywności. Zamiast cieszyć się tym, co już udało nam się osiągnąć to cały czas patrzymy na to, co jeszcze można poprawić. Zamiast zatrzymać się i cieszyć to od razu planujemy następny krok. A przecież nie musimy cały czas czegoś osiągać ani nadrabiać. Po prostu od czasu do czasu sobie dajmy 😉 Spędźmy wieczór na kanapie, zjedzmy coś „mniej zdrowego” i obejrzyjmy serial. I to nie oznacza, że się cofamy.

Ciągłe szukanie rozwiązania

Łatwo wpaść w pułapkę przekonania, że każdą trudną emocję trzeba od razu przepracować. Smutek powinien mieć swoją przyczynę, a złość trzeba rozumieć. Zamiast po prostu coś poczuć, zaczynamy zastanawiać się, co z tym zrobić. I oczywiście, przyglądanie się własnym emocjom jest potrzebne. Problem pojawia się wtedy, kiedy nie zostawiamy sobie prawa do tego, żeby po prostu było nam źle. Nie każdy gorszy dzień musi prowadzić do odkrycia czegoś ważnego o nas samych. Czasami jesteśmy zmęczeni czy niewyspani albo po prostu mamy dzień, w którym nic nie idzie po naszej myśli. I to też jest częścią życia.

Zdrowy styl życia

Kojarzy on nam się z czymś, co powinno polepszyć jakość naszego życia. Na przykład – sport, dobre odżywianie czy dbanie o sen. Rzeczywiście mogą być ważną formą troski o siebie, ale łatwo przekroczyć cienką granicę. Można przecież świadomie wybierać produkty. Ale jeśli po każdym posiłku zastanawiamy się, czy zjedliśmy wystarczająco dobrze i analizujemy każdy produkt to trudno mówić o zdrowej relacji z jedzeniem.
Tak samo z odpoczynkiem. Możemy mieć ambicje i lubić stawiać sobie cele. Jeśli jednak każda chwila bezczynności wywołuje poczucie winy to warto się zatrzymać i zastanowić, gdzie właściwie podziała się równowaga. Co ciekawe, zachowanie może wyglądać dokładnie tak samo, ale motywacja stojąca za nim jest zupełnie inna. Dwie osoby mogą chodzić na siłownię pięć razy w tygodniu. Jedna robi to, bo sprawia jej to przyjemność i dobrze się ze sobą czuje. Druga , bo boi się odpuścić i ma poczucie, że inaczej zawiedzie samą siebie.

Prozdrowotne kwasy tłuszczowe z rodziny Omega-3 – KUP TUTAJ

Pułapka pt. „jeszcze tylko nad tym popracuję”

„Jak schudnę, w końcu będę bardziej pewna siebie” – brzmi znajomo? 😉 Problem w tym, że łatwo przyzwyczaić się do odkładania życia na później. Zawsze będzie coś co trzeba poprawić albo nad czymś popracować. A kiedy jeden cel zostaje zrealizowany to na jego miejsce szybko pojawia się kolejny. W efekcie zaczynamy żyć w poczuciu, że jeszcze nie zasługujemy na szczęście. Jeszcze nie czas, żeby czuć się dobrze ze sobą. I tak życie zaczyna przypominać coś co ciągle wymaga zmian. Trudno jednak powiedzieć, kiedy to wszystko ma nadejść. Warto więc zadać sobie pytanie czy naprawdę potrzebujemy kolejnej zmiany, żeby pozwolić sobie dobrze żyć. Bo można jednocześnie chcieć coś w sobie zmieniać i być w porządku z tym, kim jest się dzisiaj. Nie musimy najpierw stać się lepszą wersją siebie żeby zasłużyć na odpoczynek czy nawet miłość.

Czy można uzależnić się od poczucia pracy nad sobą?

Nie chodzi tutaj o uzależnienie w sensie klinicznym. Bardziej o sytuację, w której samo poczucie, że coś ze sobą robimy, zaczyna dawać nam bezpieczeństwo i poczucie kontroli. Mamy wrażenie, że skoro działamy to nasze życie zmierza w dobrym kierunku. Słuchamy więc następnego podcastu czy kupujemy nowy kurs. I rzeczywiście, czasami dzięki temu robimy krok do przodu. Ale samo działanie staje się ważniejsze niż to czego właściwie potrzebujemy.
Zdarza się, że jesteśmy zajęci pracą nad sobą i coraz mniej obecni w swoim własnym życiu.
Być może dlatego jednym z trudniejszych ćwiczeń w samorozwoju jest niczego nie poprawiać.

 

Rozwój kontra akceptacja

Największym wyzwaniem nie jest znalezienie odpowiedzi na pytanie, czy powinniśmy się rozwijać, ale nauczenie się, że rozwój i akceptacja siebie mogą iść ze sobą w parze. Możemy przecież chcieć coś w sobie zmienić, nie myśląc, że jest z nami coś nie tak. Możemy pracować nad swoją kondycją czy pewnością siebie, a jednocześnie mieć świadomość, że już teraz jesteśmy wartościowi. Akceptacja nie oznacza przecież rezygnacji z rozwoju. Chodzi o to, żeby nie uzależniać własnej wartości od tego ile rzeczy w sobie zmieniliśmy. Możemy być jednocześnie w procesie zmiany i w zgodzie ze sobą. I bywa, że właśnie to jest najzdrowsze podejście do samorozwoju. Rozwijać się nie dlatego, że nie jesteśmy wystarczający, ale dlatego, że chcemy lepiej przeżywać swoje życie.

Jak rozpoznać, że samorozwoju jest za dużo?

Nie ma takiej jednej rzeczy. Nie ma granicy. U każdego wygląda to też inaczej. To, co jednej osobie służy, dla innej może być źródłem presji. Warto zamiast liczyć kolejne przebiegnięte kilometry – przyjrzeć się temu, jak się z tym wszystkim czujemy. To kilka prostych pytań:
1.Czy rzeczy, które robimy dla własnego rozwoju, dają nam więcej spokoju i satysfakcji, czy raczej powodują napięcie i poczucie, że ciągle robimy za mało?
2. Czy potrafimy odpocząć bez wyrzutów sumienia?
3. Czy możemy spędzić czas w sposób zupełnie nieproduktywny i nie mieć poczucia, że go zmarnowaliśmy?
4. Czy potrafimy zaakceptować dzień, w którym nic szczególnego nam nie wychodzi?

Warto też zastanowić się, skąd biorą się nasze cele. Czy wynikają z tego, czego my sami chcemy czy z presji otoczenia? Teraz coraz częściej porównujemy się z innymi i próbujemy dorównać obrazowi życia, który widzimy w internecie.

I wreszcie najważniejsze pytanie – czy mam wrażenie, że cały czas muszę stawać się kimś lepszym, żeby móc dobrze czuć się ze sobą?

Czasem największym rozwojem jest przestać się rozwijać

Prawdopodobnie brzmi to dziwnie, ale czasami największym krokiem jest zatrzymanie się. Nie dlatego, że nie mamy już nad czym pracować, ale dlatego, że nie każda część naszego życia potrzebuje kolejnej poprawki. Możemy przez cały czas szukać sposobów, żeby lepiej jeść czy efektywniej pracować. Tylko gdzieś po drodze łatwo zapomnieć, że życie nie jest projektem, który trzeba nieustannie optymalizować. Czasami warto odpuścić trening, bo mamy spotkać się z rodzicami. Pozwolić sobie na gorszy dzień, bez szukania w nim ukrytej lekcji.

Podsumowanie

Zdrowy samorozwój powinien dawać nam więcej przestrzeni do życia, a nie sprawiać, że całe życie zaczynamy poświęcać na pracę nad sobą. Bo być może nie zawsze polega on na tym, żeby stawać się kimś lepszym. Polega on też na tym, żeby wreszcie przestać czuć, że musimy kimś takim zostać.

 

Źródła:
https://www.selfdeterminationtheory .org/SDT/documents/2000_RyanDeci_SDT.pdf
https://iaap-journals.onlinelibrary .wiley.com/doi/10.1111/aphw.12051
https://pubmed.ncbi.nlm.nih .gov/38615492/
https://pubmed.ncbi.nlm.nih .gov/39820893/
https://pmc.ncbi.nlm.nih .gov/articles/PMC10787153/

Magister sportu na Akademii Wychowania Fizycznego i Sportu w Gdańsku, studentka psychologii, trener personalny, miłośniczka zdrowego stylu życia i treningów, szczególnie siłowni, która pomogła mi wyjść z zaburzeń odżywiania. Stawiam na zdrowy rozsądek i balans.

    Dodaj swój komentarz

    Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.*