Czym jest biohacking?

Kategorie

Najczęściej czytane

Biohacking – czym jest?

biohacking czym jest

Słowem wstępu

 

Biohacking. Termin, którym na pewno zetknęliście się już nie raz, i który na dobrą sprawę nie ma jednej, konkretnej definicji. Jest przez to często wykorzystywany w różnych, często chybionych kontekstach. Podczas researchu informacji na potrzeby niniejszego artykułu wśród wyników pojawił się nawet taki o ludziach, którzy w przyszłości będą jak roboty z wszczepionymi, mechanicznymi i technologicznymi usprawnieniami. Tymczasem pod terminem biohackingu tak naprawdę skrywa się takie sterowanie różnymi procesami w życiu, by osiągnąć maksymalne korzyści zdrowotne i regeneracyjne.

W jednym z artykułów natknęłam się na stwierdzenie, że pod tą szalenie brzmiącą nazwą jest absolutnie nie szalone dążenie do najlepszej wersji siebie – co brzmi podobnie do większości fitnessowych haseł motywacyjnych. To, co różni biohacking od innych narzędzi, które mają pomóc w samodoskonaleniu, jest traktowanie organizmu jako swoistego systemu biologicznego.

Organizm ludzki jest bowiem niezwykle złożoną maszynerią. To, jakim bodźcom go poddamy, ma ogromny wpływ na jego funkcjonowanie. Wybór takiego czy innego pokarmu, czy choćby to, jaką puścimy muzykę, warunkuje nasze samopoczucie. Sami możemy programować w ten sposób samopoczucie, od nas i naszych decyzji w dużej mierze zależy, czy danego dnia reprezentujemy sobą energetyczny wulkan, czy ociężałego leniwca.

Chcąc zatem osiągać lepsze wyniki – czyli mieć więcej energii, większą zdolność do skupienia na wykonywanej pracy, w maksymalny możliwy sposób zabezpieczać się przed chorobami, mieć lepszą pamięć, optymalnie działać w biznesie, relacjach międzyludzkich czy na arenie sportowej – należy dostosować rzeczy, które „wkładamy do naszego ciała i umysłu”, aby stworzyć organizmowi warunki maksymalnie działające na jego korzyść.

 

Biohacking

 

Biohacking to bardzo często eksperymentowanie i metodą prób i błędów, gdyż każdy organizm jest inny i nie na wszystkich dane bodźce będą oddziaływały w jeden, konkretny sposób.

Podczas jednej z poświęconych biohackingowi konferencji Bulletproof Biohacking Conference w 2014 roku grupa specjalistów podzieliła się ze słuchaczami radami na temat tego, w jaki sposób w prosty i skuteczny sposób można poprawić działanie swojego organizmu.

Cholina CDP na poprawę funkcji kognitywnych – KUP TUTAJ

Po pierwsze: popracować nad swoją postawą

Zła postawa oznacza, że prędzej czy później pojawią się dolegliwości bólowe. Dr Kelly Starrett , którego zapewne większość kojarzy z książki „Bądź sprawny jak lampart”, zaleca, aby chociaż 10 minut dziennie poświęcać na rolowanie i ćwiczenia wpływające na postawę i stabilizację. Warto więc wypracować pewne nawyki. Po pierwsze – nad mobilnością pracować przez wspomniane parę minut dziennie, ale codziennie, sumiennie i systematycznie. Po drugie, co najmniej raz na godzinę sprawdzać swoją postawę i wykonywać sekwencję neutralnego kręgosłupa.

  • Ścisnąć mocno pośladki,
  • Zrobić wydech i ściągnąć klatkę piersiową w dół, wyrównując ją z miednicą,
  • Włącz swój brzuch w 20%,
  • Ustawić głowę w pozycji neutralnej, uszy w linii z ramionami (najlepiej wyobrazić sobie, że ktoś chwyta czubek głowy nad uszami i ciągnie w górę).

Sekwencję tę wykonuje się podczas stania, nie korygujemy jej w trakcie siedzenia. Osiągnięcie i utrzymanie stabilnej pozycji kręgosłupa w czasie siedzenia jest trudne i może nie być korzystne dlatego, bo w pozycji siedzącej nie pracują mięśnie pośladkowe. Są wyłączone, a to osłabia stabilizację tak miednicy jak i pleców nie tylko na czas siedzenia, ale jeśli nie pilnuje się tego – w dłuższej perspektywie czasowej. Samo siadanie powinno odbywać się już przy zachowanej pozycji neutralnej kręgosłupa, mniej więcej tak, jak schodzi się do pudła przy box squatach. Nie chodzi o to by cały czas siedzieć wtedy sztywno, wciąż można odchylić się podczas pracy przy biurku w przód lub tył, ale wciąż zachowując naturalną pozycję kręgosłupa.

 

biohacking ergonomia siedzenie

Źródło

 

Najlepszym przykładem tego by uświadomić sobie, jak źle zazwyczaj siedzimy jest to, w jakiej pozycji spędzamy czas przed komputerem, albo korzystając z telefonu komórkowego…

Biohacking ergonomia

Biohacking ergonomia

 

 

Tymczasem nawet lekkie pochylenie głowy powoduje znaczne obciążenie dla odcinka szyjnego.

 

Biohacking ergonomia

Warto też pamiętać, że sekwencja oraz utrzymanie pozycji, choć wydaje się być z pozoru prostą rzeczą wcale, taką nie jest – a to między innymi przez owo napięcie mięśni brzucha. Owszem, jest napięty tylko w 20%, ale zazwyczaj problemem jest jego wytrzymałość, gdyż mało kto potrafi utrzymywać go w takim napięciu przez cały czas. Starrett podkreśla też, że istotnym jest, by starać się możliwie często zmieniać pozycję, nie spędzając tych kilku godzin przy biurku jednym ciągiem.

Warto stosować ten trick, gdyż dzięki czemu możemy jeśli nie wykluczyć, to chociaż zminimalizować negatywne następstwa spędzania dużej ilości czasu w pozycji siedzącej (a nie oszukujmy się, u większości osób jest to po prostu konieczność). Chodzi tu zarówno o następstwa dla zdrowia, jak i dla wyników sportowych.

 

Prokognitywny grzyb wspierający BDNF – tworzenie nowych neuronów, poprawa funkcji kognitywnych – KUP TUTAJ

Po drugie: należy zdrowo się odżywiać

Teoretycznie wszyscy wiedzą, czym mniej więcej jest zdrowe odżywianie oraz, że powinno być stałym elementem życia. Podczas wspomnianej konferencji podkreślano przede wszystkim konieczność:

  • jedzenia dużej ilości warzyw, zdrowych tłuszczy i protein ze sprawdzonych źródeł,
  • Eliminacji cukru, gdyż jest on powiązany z niemal każdą chorobą
  • Unikania potraw, które wywołują alergie pokarmowe lub na które układ pokarmowy jest szczególnie wrażliwy. Ich jedzenie mimo wywoływania skutków ubocznych prędzej czy później doprowadza do stanów zapalnych, te z kolei prowadzą do poważnych chorób autoimmunologicznych.

 

Po trzecie: wrócić do korzeni

Brzmi nieco dziwnie, ale ma swój głębszy sens. Wraz z postępem technologicznym człowiek stał się wygodny, mało odporny, sprawny, słabiej radzi sobie w sytuacjach, które wymagają od niego sprytu i myślenia. Nie jest tak czujny i nastawiony na, potocznie mówiąc, “kombinowanie”, jak jego przodkowie, którzy co nie mieli takich wygód, jak ludzie współcześni, a zaspokojenie takiej podstawowej potrzeby, jak jedzenie czy ogrzanie się, wymagało dużego wysiłku.

Nie chodzi oczywiście o to, by “rzucać wszystko i jechać w Bieszczady”, lecz wprowadzenie kilku drobnych zmian, które zminimalizują nieco te negatywne skutki postępowego świata, w którym żyjemy. Takie drobne zmiany to:

  • Jedzenie nieprzetworzonej żywności i próby samodzielnego jej pozyskania (choćby zwykła niepryskana sałata z domowego ogródka)
  • Picie wody mineralnej, lub chociaż filtrowanej. Unikanie wód z dodatkami smakowymi, chemią. Choć mówi się, że możemy teraz spokojnie pić wodę z kranu, to jednak warto ją przed tym odfiltrować. W wielu miastach w naszym kraju picie choćby herbaty ze zwykłej kranówki jest mało przyjemnym doświadczeniem.  Warto pomyśleć o zainwestowaniu w technologię uzdatniania wody w swoim domu – mamy wówczas pewność, że pijąc wodę z kranu nie wypijamy też tego, co osadza się w rurach kanalizacyjnych.
  • Starać się więcej czasu przebywać na świeżym powietrzu (zostawmy na chwilę temat smogu..), w otoczeniu zieleni i korzystać z dobrodziejstwa światła słonecznego.

 

Po czwarte: zmienić nastawienie

W dawnych czasach ludzie nie posiadający tylu wygód musieli walczyć o to, by przetrwać. Mieli mniejsze oczekiwania (zaspokojenie podstawowych potrzeb i po prostu przeżycie) i wysoki próg wytrzymałości. W chwili obecnej w krajach rozwiniętych jest dokładnie odwrotnie: przyzwyczajeni do wygód ludzie mają ogromne oczekiwania i bardzo niski próg wytrzymałości i tolerancji na zmiany. Jakie “tricki” pomagają to zmienić?

  • Wystawić się na niewygodę. Nie trzeba od razu oddawać wszystkiego, co się ma i żyć w szałasie. Wystarczą małe kroki – jak choćby zimne prysznice czy morsowanie, które doskonale hartują, mają szereg prozdrowotnych właściwości, ale nie umiemy z nich korzystać, gdyż oznaczają przekroczenie pewnej strefy komfortu. Innym pomysłem jest wzięcie udziału w biegu OCR, gdzie na zimno, brud czy niewygodę na pewno jest się narażonym, ale dotarcie na metę przepełnia satysfakcją i pokazuje, że jednak potrafimy zmierzyć się z czymś, co nie jest nam miłe. Ma to później ogromne przełożenie na resztę życia i jego jakość.
  • Medytacja i staranie się, by osiągać pewne stany świadomości. Nie od dziś wiadomo, że ludzki umysł to potężne narzędzie i warto nauczyć się z niego korzystać, by tworzyć swoje stany wewnętrzne, uczucia, sytuacje i nadawać im odpowiednie znaczenie.

Omega-3 działające neuroprotekcyjnie – KUP TUTAJ

Po piąte: wykorzystywanie… muzyki

 

https://blog.bulletproof.com/beginners-guide-to-biohacking-101/

(od usłysz muzykę zmień swój mózg)

 

Wykorzystanie muzyki do biohackingu wymaga zrozumienia, na jakiej zasadzie działa mózg. Komunikacja między neuronami, w dużym uproszczeniu, powoduje powstawanie fal mózgowych o różnej częstotliwości. Ta zaś zależy od tego, co w danym momencie się robi. Co ciekawe, ta sama częstotliwość fal obecna w różnych obszarach mózgu może wywoływać zupełnie inne reakcje.

 

Beta (14–30 Hz):  człowiek jest pobudzony , skoncentrowany, czujny. Większość dnia spędza się właśnie na tej częstotliwości. Fale te mają związek z czynnościami,  podczas których skupiamy swoją uwagę. Właściwy poziom tych fal jest bardzo korzystny dla ludzkiej produktywności.

Alfa (8–14 Hz): jest to stan medytacyjny , rozbudzony, ale jednocześnie zrelaksowany, stan między snem a przebudzeniem, lepiej działają funkcje przywołania pamięci. Aktywność tych fal zauważyć można głównie w okolicach zmierzchu, przed snem. Zbyt wysoki ich poziom to problemy ze skupieniem i jednoczesne poczucie braku energii, zbyt niski zaś skorelowany jest ze stresem czy bezsennością.

Theta (4–8 Hz):  na tej częstotliwości śpimy i pojawiają się sny. Otwiera się  dostęp do podświadomości. Fale te są tym aktywniejsze, im silniejszych człowiek doznaje emocji. Zbyt wysokie ich natężenie może być związane ze stanami depresyjnymi, z kolei zbyt niskie ze stresem czy lękiem. Ten typ fal w odpowiednim poziomie jest korzystny dla kreatywności, intuicji oraz równowagi emocjonalnej.

Delta (0,1–4 Hz): to głęboki sen bez śnienia, moment regeneracji i można by rzec, całkowita utrata świadomości. Im młodszy organizm, tym większa jest zdolność mózgu do wytwarzania fal tego typu. Fale te powiązane są z procesami które w naszym organizmie zachodzą bez naszej kontroli, np regulacja częstotliwości akcji serca. Wysoki poziom tych fal może oznaczać ADHD, uszkodzenie mózgu czy trudności w przyswajaniu wiedzy. Zbyt niskie ich stężenie oznacza słaby sen. Fale delta we właściwym natężeniu są ważne dla układu odpornościowego, uczenia się oraz oczywiście snu.

Niektóre źródła podają jeszcze jeden rodzaj fal mózgowych o bardzo wysokiej częstotliwości – są to fale gamma (25 do 100 hZ). Pojawiają się one zwłaszcza kiedy doznajemy uczucia szczęścia, gdy uruchamiają się nasze zdolności poznawcze a także w fazie REM snu.

Muzyka, jako stała fala dźwiękowa może powodować zmianę częstotliwości fal mózgowych. Dla przykładu, według niektórych badań, odpowiedni biohacking muzyczny pozwala na osiągnięcie pełnego stanu medytacji aż osiem razy szybciej, niż medytacja tradycyjna.

Są nawet specjalne strony internetowe z muzyką o częstotliwościach bitów zaprojektowanych właśnie pod kątem określonego wpływu na fale mózgowe. Oczywiście można też wykorzystać swoje własne preferencje gatunkowe i muzyczne, wszak wiemy jaka muzyka nas pobudza, jaka wycisza – choć można też poeksperymentować i spróbować czegoś nowego. Muzyka może zwiększyć u człowieka produktywność, pomóc w przekraczaniu barier przy wysiłkach sportowych czy wyciszyć się po stresującym dniu.

 

Po szóste: wejść w ten flow

Jest to stan, w którym wykorzystuje się maksimum swoich możliwości, wszystkie czynności wykonując w pełni świadomie by skierować swój potencjał na osiągnięcie konkretnych celów. Ten flow bardzo często obserwować można u zawodowych sportowców, których całe życie podporządkowane jest konkretnemu celowi. U nich nie ma miejsca na przypadki. Ich żywienie, tryb życia, zabiegi regeneracyjne, organizacja czasu, wszystko podporządkowane jest temu, by osiągać maksymalne rezultaty w danej dziedzinie sportowej.

 

Steven Kotler wyróżnił aż 17 „wyzwalaczy flow”, które pozwalają sięgnąć w głąb swoich możliwości i maksymalnie skupić na wykonywanej czynności. Owe wyzwalacze podzielił na 4 grupy: środowiskowe, psychologiczne, społeczne i wyzwalacz twórczy. Korzystając z nich można wspiąć się na znacznie wyższy level wydajności, co przydać się może zarówno w codziennym życiu, pracy czy w walce o lepsze wyniki sportowe.

 

https://www.cwilsonmeloncelli.com/17-flow-triggers-to-hack-into-the-flow-state/

 

Wyzwalacze psychologiczne to

  • Intensywnie skupiona uwaga – konieczne jest skupienie uwagi na jednej rzeczy, w tym momencie raczej nie zaleca się wielozadaniowości.
  • Wyznaczanie jasnych, klarownych celów. Należy wykonywać czynności krok po kroku, skupiając się na każdej pojedynczej cegiełce. Ważne jest to, co robi się TU I TERAZ. Nie spoglądamy na cele długofalowe, ale na te krótkie. Mają być jasne, konkretne, gdyż odpowiednie skoncentrowanie na danej czynności wymaga tego, by mózg wiedział w jakim celu jest ona wykonywana.
  • Natychmiastowa informacja zwrotna. To czynnik skorelowany z poprzednimi. Skupiamy się na czynności o jasno określonym celu, natomiast staramy się również uzyskać od mózgu natychmiastową informację zwrotną, jak daną czynność wykonać można lepiej.
  • Współczynnik wyzwania do umiejętności. Jest on analogiczny dla tego co obserwujemy na krzywej wydajności i stresu. Mamy tam miejsce gdzie zarówno poziom stresu jak i wydajność są niskie, na drugim końcu jest zaś wysoki poziom stresu i równie niska wydajność. Moment optymalny to ten, gdzie stres owszem, istnieje, jednak jest to stres mobilizujący i pozwalający na maksimum efektywności. Potrzebna jest zatem progresywna równowaga między stanem niepokoju i relaksu, napięciem i nudą.

 

Wyzwalacze środowiskowe:

  • Gotowość do podjęcia ryzyka – nie tylko fizycznego, ale i psychicznego. Wydajność wymaga opuszczania strefy komfortu.
  • Bogate środowisko w którym się przebywa. Oznacza to większe możliwości do zdobywania informacji, oraz więcej opcji wyjścia ze strefy komfortu.
  • Świadomość ciała i fizyczności, możliwości, jakie daje ludzki organizm oraz harmonijne zgranie wszystkich zmysłów.

 

Wyzwalacze społeczne – związane z grupą ludzi:

  • Poważna koncentracja. Zarówno w grach zespołowych jak i np w realizacji projektu w biurze ważne jest aby cała grupa, każdy jej uczestnik, był w momencie realizacji zadań skoncentrowany na tym, co robi. Jeśli podczas gry część zawodników będzie myślała o tym, co zjedzą na kolację – raczej nie zdobędą mistrzowskich punktów. W niektórych sytuacjach taki brak skupienia może doprowadzić nawet do zagrożenia życia (np. u wspinających się zimą alpinistów)
  • Wspólne, jasne cele. Ich istota jest podobna do tych jednostkowych, ale warto też by w przypadku grupy były przystępne dla każdego i zostawiały margines do modyfikacji i kreatywności.
  • Sprawna komunikacja. Nie wolno blokować przepływu informacji, ważne jest zarówno przekazywanie ich dalej jak i uważne słuchanie i zrozumienie.
  • Znajomość. Należy znać członków swojej grupy, społeczności i działać na wspólnej, dobrze znanej płaszczyźnie, żeby w razie konieczności szybkiego podejmowania decyzji nie trzeba było tracić czasu na wyjaśnienia.
  • Równe zaangażowanie i poziom umiejętności. Konieczność równego zaangażowania się członków grupy w realizację zadań jest dla najwyższej wydajności raczej oczywista. Dobrze też by grupa była na podobnym poziomie zaawansowania, gdyż wówczas lepiej o porozumienie i wdrożenie wyzwalacza opisanego w poprzednim podpunkcie.
  • Ryzyko. Podobnie jak w przypadku jednostki, również w grupie musi istnieć element ryzyka gdyż to właśnie on motywuje ludzi do większej wydajności. Przykład? Przegrany mecz lub zawalenie deadline.
  • Odpowiednie połączenie autonomii działań do umiejętności i wykorzystanie ich również w pracy grupy. Napastnik w drużynie piłkarskiej jednocześnie wykorzysta swoje silne strony ale będzie działać tak na własną renomę jak i dla dobra grupy.
  • Słuchanie i koncentracja. Jeśli z kimś rozmawiamy, skupiamy się na tym, co jest mowione.
  • Bądź na tak. Oczywiście nie chodzi o to, by zgadzać się na wszystko, co możliwe, ale by być otwartym na nowe możliwości i nie negować każdego pomysłu, który się nam nie spodoba. Kluczem do efektywności jest dążenie do rozwoju i innowacyjności.

Wyzwalacz twórczy ma dwa główne elementy. Pierwszy to rozpoznanie wzorców (zdolność mózgu do identyfikowania kluczowych elementów  składowych – kolorów, danych, kształtów, ruchów, dźwięków, pojęć, sukcesów, zagrożeń, niepowodzeń itd – i umiejętność łączenia ich w nowe pomysły), zaś drugi to podejmowanie ryzyka i odwaga by wprowadzać swoje pomysły w życie. Kreatywność napędza flow, zaś flow napędza kreatywność. Brzmi nieco dziwacznie, ale to właśnie jest warunek konieczny dla osiągania lepszych wyników i stawania się lepszą wersją siebie.

Flow jest oczywiście stanem cyklicznym, gdyż niemożliwe jest życie w 100% zaangażowania w każdą z wykonywanych czynności. Nawet w ciągu dnia doświadcza się zwykle sinusoidy produktywności. Niemniej, maksymalne oddanie się temu co robimy, skupienie uwagi i odpowiedni odbiór informacji może bardzo pomóc w tym, by osiągać godne pozazdroszczenia rezultaty.

Adaptogen pozytywnie wpływający na samopoczucie – KUP TUTAJ

Podsumowując

Cześć zawartych w tym (wbrew pozorom, jak na rozpiętość tematu – krótkim) wprowadzeniu do biohackingu rzeczy większość ludzi stosuje nawet bezwiednie, gdyż podświadomie każdy człowiek dąży do tego, by w jakiś sposób wpłynąć w pozytywny sposób na jakość swojego życia.  Dokładnie poznając zachodzące w mózgu i całym organizmie procesy fizjologiczne można zatem świadomie wspierać ich pracę. W biohackingu chodzi o zrozumienie tego, w jaki sposób działa organizm i jak można wykorzystać konkretne bodźce i procesy by wznieść się na jeszcze wyższy poziom.

 

Nazywam się Iza i jestem miłośniczką aktywności fizycznej oraz dobrego jedzenia (nie mylić z gotowaniem). Zdarza mi się popełniać teksty na bloga i męczyć niewinnych ludzi kolejnymi seriami przysiadów. Wolne chwile poświęcam podbijaniu polskich statystyk czytelniczych.
Ostatnimi czasy moje motto to "In the world full of fitness models be an athlete".

    Dodaj swój komentarz

    Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.*