Glutamina – suplement który działa (ale nie tak jak myślisz)

WSTĘP

Ostatnimi czasy panuje bardzo dziwna w moim mniemaniu moda, na stwierdzanie, że coś ,,nie działa”. Głoszenie takiego poglądu jest o tyle zastanawiające, że ciężko zrozumieć o co tak naprawdę chodzi. Czy ktoś wyrażając taką opinię ma na myśli fakt, iż dana substancja wcale nie oddziałuje na nasz organizm? Czy może chodzi jednak o dany mechanizm?

Jak się okazuje najczęściej jednak, takie stwierdzenia dotyczą konkretnego mechanizmu, z czego przeciętny czytelnik nie zdaje sobie sprawy. Prosty przykład. Widzimy na jakimś portalu społecznościowym hasło ,,BCAA nie działa!” – oczywiście nie oznacza to, że 3 rozgałęzione aminokwasy nie wywołują żadnego efektu na nasz organizm i brzydko mówiąc „idą w kibel”, nie zostawiając po sobie żadnej zmiennej w parametrach. Oznacza to tylko, że autor głosi pogląd jakby dany specyfik nie działał w konkretny, niestety nienakreślony w tytule, sposób. Powszechnie, wciąż uważa się, że BCAA działa proanabolicznie. Oczywiście w znakomitej większości przypadków i sytuacji jest to nieprawda, natomiast osoba wypisująca tytuł „nie działa!” wprowadza w błąd potencjalnego czytelnika już na wstępie. To, że coś nie działa, tak jak byśmy oczekiwali czy chcieli, nie oznacza, że nie może zadziałać w inny, być może nieznany nam sposób. Inne podłoże użyteczności danego produktu niestety nie jest zwykle rozpatrywane w popularnych artykułach, co przyczynia się do szerzenia swego rodzaju dezinformacji.

To takie „dwa słowa” wstępu przed dzisiejszym artykułem, w którym chciałbym poruszyć temat substancji będącej kiedyś bardzo cenionym specyfikiem w kulturystyce – glutaminie.

 

Czym jest glutamina

Glutamina, to alfa aminokwas należący do grupy tzw. endogennych, co oznacza, że nasz organizm jest w stanie syntetyzować go w pewnej, ograniczonej ilości samoistnie. Izomer optyczny glutaminy (kwas (2S)-2,5-diamino-5-oksopentanowy) należy do grupy aminokwasów kodowanych przez geny. Co ciekawe, najwięcej glutaminy zgromadzone jest w naszych mięśniach szkieletowych, czyli tkankach odpowiadających za wygląd i kształtowanie naszej sylwetki. Glutamina to około 60 % budulca masy mięśniowej człowieka.

Jej pokłady w naszym ciele gwałtownie zmniejszają się przy niekorzystnych warunkach dla organizmu. Są to: różnego rodzaju choroby, stres czy ekstremalny wysiłek fizyczny. Stąd pewne dowody, iż ludzie z chorobami dotyczącymi układu immunologicznego, a właściwie jego dysfunkcji, mają nawet kilkukrotnie zwiększone zapotrzebowanie na ten aminokwas i może okazać się, że jego endogenna biosynteza, w takim patologicznym stanie, nie jest wystarczająca.

Wartym uwagi wydaje się być również fakt, iż glutamina jest niezbędna do syntezowania innych aminokwasów oraz puryn czy pirymidyn. Jest również składową najsilniejszego i najważniejszego przeciwutleniacza w naszym organizmie – glutationu, a także stanowi podstawowe paliwo dla komórek układu immunologicznego. Jej zdolności stymulujące enzymy odpowiedzialne za proces zamieniania czynników niebiałkowych w glukozę, a także sama rola „paliwa energetycznego”, może mieć zastosowanie w wielu rodzajach sportu (o tym za chwile).

Podsumowując ten przydługawy opis – glutamina nie przyniesie nam żadnych spektakularnych efektów gdy jesteśmy w pełni zdrowi, a nasze ciało znajduje się w idealnej homeostazie. Tylko, u którego sportowca występuje permanentna homeostaza? To raczej niemożliwe biorąc pod uwagę wysoką eksploatację organizmu i powodowanie co chwilę nowych stanów zapalnych. Warto dopowiedzieć, że glutamina podawana egzogennie, w postaci suplementu, używana jest przy wielu schorzeniach. Zjawisko te można zauważyć w znakomitej większości krajów zachodnich. Jest tak dlatego, gdyż jak już wcześniej wspomniałem, każde wyjście z homeostazy, czyli np. jakieś uszkodzenie organizmu wymagające od niego naprawy, powoduje gwałtowne podniesienie zapotrzebowania na ten aminokwas, a poprzez niektóre czynniki takie jak np. choroba, nie jest możliwe by endogenna produkcja (synteza) wystarczyła do optymalnej regeneracji.

Od dawna wiadomym, jest również fakt, że glutamina odpowiada za niesamowicie dużą ilość różnych procesów komórkowych, będąc swojego rodzaju regulatorem.

Glutamina bierze udział w:

  • glukoneogenezie,
  • lipogenezie,
  • apoptozie komórkowej,
  • proliferacji komórkowej,
  • syntezie białek,
  • regulacji ekspresji danych genów.

Aby oddać ilość wszystkich szlaków na jakich działa bezpośrednio lub pośrednio glutamina, przedstawiam grafikę, którą widzicie na dole.

 

Dziś postaram przedstawić się 6 z mniej znanych właściwości, a jednocześnie ciekawych działań glutaminy.

 

Zapobieganie łysieniu i przerostu prostaty przy cyklach SAA

SAA jak i zresztą wszystko, może mieć dwie strony medalu. Jedna z nich to bezdyskusyjna przydatność przy różnego rodzaju zaburzeniach męskiej gospodarki hormonalnej, która w pewnym wieku może zacząć szwankować. Mamy wtedy do czynienia z częstymi depresjami, spadkiem poczucia własnej wartości, gorszą kondycją fizyczną czy spadkiem libido, co w konsekwencji przełożyć się może na problemy z życiem łóżkowym. Dowody samodzielnego sięgania czy przepisywania przez lekarza SAA są naprawdę różne i często niemające dobrego uzasadnienia, to nie zamierzam oceniać niczyich wyborów.

Druga – gorsza strona medalu, to oczywiście tzw. efekty uboczne. Jest to bardzo długa lista, natomiast ja w kontekście użyteczności glutaminy, chciałbym się skupić na dwóch z nich.

Po pierwsze, jest to przyspieszenie procesu łysienia.

Może to być szczególnie kłopotliwe dla zawodników startujących w kategoriach fitness plażowe lub classic physique (gdzie jak wszyscy wiemy, oceniany jest też całościowy wygląd). Oczywiście większość mężczyzn nie chce gubić swoich włosów, więc problem nie dotyczy tylko zawodowych sportowców, liczących na konkretne osiągnięcia, lecz także amatorów, ów aktywności.

Drugim z nieprzyjemnych efektów ubocznych, potęgowanych przez sterydy, jest przerost prostaty.

Nawet u osób niemających styczności z farmakologią, jest to prawdziwa plaga występująca od pewnego wieku. Jednakże Ci stosujący doping, mogą być prawie pewni problemów tej natury.

Cały problem leży tutaj w funkcjonowaniu receptorów androgenowych. Receptory te, po reakcji ze sterydem, zaczynają aktywować geny do produkcji różnego rodzaju białek. Dotyczy to niestety wszystkich tkanek naszego organizmu – zarówno pożądanych mięśni jak i mniej pożądanych – gruczołów skóry, głowy, czy gruczołu krokowego.

Zwykle, aby temu zapobiec, używa się różnego rodzaju blokerów DHT – testosteronu przekształconego przez alfa reduktazę. To właśnie ten związek uważany jest za całe zło w temacie o którym piszę (sam testosteron nie ma bezpośredniego wpływu na prostatę). Inhibitorów reduktazy jest wiele. Najczęściej spotykam się z używaniem ekstraktu z palmy sabałowej lub leków typu prostatan.

Są to środki skuteczne, jednakże u osób z referencyjnymi zakresami poziomu testosteronu.  W przypadku kuracji SAA, niestety zdają się najczęściej na nic. Spowodowane jest to faktem, iż ogromne ilości steroidów i tak będą wiązać się z receptorami androgenowymi, nawet jeśli nie skonwertują do dużo silniejszej formy – DHT. Właśnie tutaj pojawia się temat glutaminy, jako związku mogącego mieć pewien wpływ nie na „klucz”, ale na ,,zamek”, czyli sam receptor.

 

Ale co właściwie ma z tym wspólnego ten endogenny aminokwas?

Otóż już w 1989 roku, grupa naukowców ustalając sekwencję genu kodującego nasz receptor androgenowy, wpadła na trop dotyczący znaczenia glutaminy. Mianowicie białko receptora składa się głównie z glicyny oraz właśnie glutaminy. Pewne powiązanie możemy znaleźć także w badaniach prowadzonych nad znalezieniem środków leczących różnego rodzaju schorzenia prostaty. Odkryto wspaniały wpływ pestek dyni, a po dokładniejszym zbadaniu zjawiska, samego wyizolowanego białka pestek dyni. Ale co mają pestki dyni do problemów z prostatą? Otóż składają się one (nie przypadkowo) głownie z glutaminy, glicyny i alaniny. Izolat białka dyni będzie więc bardzo bogaty w omawianą dziś substancję. Co ciekawe, później przeprowadzono konkretne badanie, w którym naukowcy podawali badanym z problemami prostaty właśnie te trzy aminokwasy w dużych ilościach.

Jakie były tego efekty?

  • Spadek nocnych wypadów do toalety o 95 %,
  • Spadek uczucia napierania na pęcherz o 81 %,
  • Spadek częstotliwości oddawania moczu o 73 %.

Inną przesłanką, świadczącą o znaczeniu glutaminy, w kontekście zdrowia prostaty, może być fakt, iż jej suplementacja znacząco podnosi poziom peroksydazy glutationowej (jak wspominałem na początku, glutamina bierze udział w wydzielaniu glutationu –  najsilniejszego antyoksydantu), co jak pokazują liczne publikacje naukowe, może przyczynić się do zmniejszenia ryzyka nowotworu.

Biologia molekularna przedstawia nam obraz receptora androgenowego, jako jednostki, której białko dzieli się na pewne odcinki albo mówiąc profesjonalnie – domeny. To nic innego jak fragment cząsteczki białka wyizolowany ze względu na samoczynną zdolność zachowania swojej struktury, niezależnie od reszty cząsteczki. Jedna z takich domen tworzona jest właśnie przez glutaminę wraz z glicyną. Jak się okazuje, to właśnie ten fragment odpowiada za aktywność genomową receptora androgenowego. Mówiąc bardziej obrazowo – im więcej cząsteczek glutaminy w nim mamy, tym jego aktywność jest mniejsza (i na odwrót).

Jak łatwo się domyślić – im aktywniejszy receptor, tym większe tendencje do łysienia czy przerostu prostaty. W kontekście prewencji, warto by było więc nieco zmniejszyć jego aktywność.

 

Ale zaraz, zaraz! Czy to nie oznacza, że osłabię też aktywność receptorów w tkance mięśniowej i masa nie będzie szła tak jak powinna?!

Dobra informacja! Prawdopodobnie nie! Wynika to z faktu pewnej specyfiki naszych tkanek, co przekłada się na to, iż ilość cząsteczek glutaminy, ma większe znaczenie głownie w receptorach znajdujących się nie w mięśniach, a w skórze głowy i gruczole krokowym.

Poza tym, długość łańcucha glutaminowego w receptorze, nie będzie prawdopodobnie wpływać na efekt wzrostu mięśni, a jedynie na sam rezultat owłosienia lub jego degradacji.

Jak pokazuje również wiele badań, sama glutamina w postaci suplementu, nie przyczynia się negatywnie do progresu siłowego czy sylwetkowego. Tak więc z dużą dozą prawdopodobieństwa możemy stwierdzić, że w tym wypadku, aminkowas, działać będzie tylko w kierunku minimalizowania wyżej wspomnianych problemów.

 

No dobrze…ale czy glutamina jako suplement ma w ogóle prawo jakkolwiek wpływać na cząsteczki budujące białka receptorów?

Nasz receptor, po kontakcie ze związkiem steroidowym, będzie chciał aktywować pewne geny. Do tego jednak, będą mu potrzebne koaktywatory. Jeśli tej parze, towarzyszyć będą duże ilości glutaminy, to upośledzi to nieco ich zawiązywanie. Jak możemy przeczytać w badaniach, „nieważne czy jest to glutamina znajdująca się genetycznie w mniejszych lub większych ilościach w naszym receptorze, czy ta w środowisku zewnętrznym”.

Reasumując – w kontekście prewencji przerostu prostaty oraz łysienia androgenowego, suplementacja glutaminą, może mieć swoje zastosowanie u osób z bardzo dużą naturalną ilością androgenów lub przyjmujących je egzogennie. Jednocześnie warto pamiętać, iż dawki, które w realnych sposób mogą zadziałać ochronnie nie są małe. Mówimy tu zwykle o porcjach rzędu 20-30 g.

 

Pewien wpływ na ergogenikę?

Przeglądając całą masę badań naukowych, w których pojawia się glutamina, jestem nieco sceptyczny w stosunku do twierdzenia, iż jest to środek mogący znacząco, przyczyniać się do poprawy wyników sportowych. Abstrahując jednak od moich spostrzeżeń, można znaleźć publikacje naukowe, które, mimo iż nie są idealnie zaprojektowane, dają do myślenia nad tą kwestią.

Tak też jest z badaniem opublikowanym już w 2000 roku w dzienniku Current Therapeutic Research. Był to eksperyment randomizowany z metodą podwójnej ślepej próby, w którym brało udział szesnastu zdrowych, stosunkowo wysportowanych mężczyzn w sile wieku.

Ich plany żywieniowe na czas badania zostały opracowane przez zawodowych dietetyków, którzy zalecili spożywanie 1,6 g białka na kilogram masy ciała + shake co daje nam około 2,1g/kg masy ciała. Shake składał się z 30g WPC + 10g WPI (grupa 1) lub 30g WPC + 10g WPI + 5g glutaminy + 3g BCAA. Różnica całościowej podaży białka między grupami była więc znikoma i prawdopodobnie nie miała prawa wpłynąć na rezultaty.

Ponadto wszyscy uczestnicy badania stosowali trening siłowy pod nadzorem fizjologa wysiłku. Na początku, w tygodniu 5 i w tygodniu 10, każdy badany, poddany został testowi składu ciała i sprawności fizycznej.

Kofeina – ergogenik dla osób aktywnych!

Grupa z samym białkiem na koniec eksperymentu była w stanie dołożyć 2 powtórzenia w wyciskaniu na ławce płaskiej, podczas gdy grupa z glutaminą i BCAA dołożyła ich aż 8!

Podobnie w wyciskaniu na nogi. Grupa „białkowa” dołożyła 5 powtórzeń, a grupa z dodatkami aż 9!

Jak możecie zauważyć, w tabeli badania zamieszczonej poniżej, grupa białkowa dołożyła 0,5 kg a „aminokwasowa” aż 1,5 kg beztłuszczowej masy ciała. Co ciekawe, nie zanotowano praktycznie żadnych zmian jeśli chodzi o poziom tkanki tłuszczowej. Różnice są na tyle duże, że mogą wprowadzić pewną iskrę zastanowienia.

Wpływ na jelita

Bardzo popularną tezą, z którą możemy się spotkać na łamach wielu portali społecznościowych czy for internetowych, jest pogląd, jakoby glutamina, mogła działać pozytywnie na nasz układ odpornościowy. Podstawą do głoszenia tego typu poglądów wydaje się być kilka szeroko spotykanych twierdzeń i faktów naukowych. Po pierwsze glutamina wydaje się być  pożywką dla naszych limfocytów i innych komórek ulegających szybkim podziałom takim jak np. komórki macierzyste szpiku kostnego czy enterocyty. Po drugie glutamina jest  potrzebna do optymalizowania aktywności fagocytarnej makrofagów. Dodatkowo wiele innych przesłanek o których już wspominałem i wspomnę w dalszej części artykułu, mówi iż w takcie dużego wysiłku fizycznego czy ,,alarmowego” stanu organizmu, jakim może być np. choroba, zauważa się natychmiastowe wręcz deficyty glutaminy.

Istniejące przesłanki wynikające z kilku dobrze zaprojektowanych badań naukowych sugerują jednak, iż u osób praktykujących odpowiednią dietę, szczególnie bogatą w białko, nie powinny występować zaburzenia wiążące się ze spadkiem odporności wynikającym z deficytów omawianego dziś aminokwasu. Potwierdzeniem tego może być między innymi badanie  (Walsh et al. 2000), gdzie próbowano zapobiegać spadkom stężeń glutaminy za pomocą suplementu podawanego w trakcie oraz na koniec testów wysiłkowych (60% VO2max). Jak się okazało nie dało to oczekiwanych rezultatów. Wpływ na aktywność leukocytów oraz spadek funkcji neutrofilów był znikomy. Możemy więc powiedzieć, że spadek poziomów glutaminy we krwi w większości przypadków, nie odpowiada za obniżenie funkcji układu odpornościowego u sportowców.

Mimo tego, glutamina może być przydatna w kontekście pracy naszych jelit, czego potwierdzenie znajdziemy miedzy innymi w badaniu przeprowadzonym przez Micach’a Zuhla i kolegów, zatytułowanym ,, Effects of oral glutamine supplementation on exercise-induced gastrointestinal permeability and tight junction protein expression”.

W literaturze fachowej znajdziemy wiele informacji potwierdzających wpływ ćwiczeń fizycznych na potencjalne uszkadzanie połączeń barierowych, co z kolei prowadzi do innych uszkodzeń, mianowicie samej bariery jelitowej oraz translokacji toksyn występujących w błonie zewnętrznej bakterii gram-ujemnych. To z kolei prowadzi do nasilania produkcji cytokin prozapalnych i w efekcie:

  • biegunek,
  • nadmiernym mieszaniem się treści pokarmowej z kwasami w żołądku,
  • nudności,
  • wymiotów.

Czyli objawów stosunkowo często występujących przy intensywnym lub długotrwałym wysiłku fizycznym.

Wyżej przytoczone badanie potwierdza, że glutamina jest skuteczna w prewencji występowania tego typu objawów, zapobiegając  zwiększonej przepuszczalności jelitowej spowodowanej treningiem. Jest to bardzo solidna przesłanka, by sądzić, że sportowcy mający takie problemy, uzyskają swego rodzaju rozwiązanie włączając właśnie suplementację glutaminą.

 

Probiotyk od Pharmabest – dostępny tutaj!

Pomoc w obniżeniu kortyzolu

Faktem jest, iż kortyzol to hormon, który występując w normie, nie będzie działał negatywnie na naszą tkankę mięśniową i proces jej hipertrofii. Co więcej, odpowiednie jego poziomy mogą wpływać nawet korzystnie. Spowodowane jest to wpływem kortyzolu na utrzymanie pobudliwości tkanki mięśniowej, ograniczanie aktywność zgromadzonych enzymów trawiących białka w błonach lizosomów, a także pośrednie przyczynianie się do produkcji albumin osocza krwi, będących „aminokwasowym zapasem” dla naszych mięśni.

Chwilowe wyższe stężenia kortyzolu, również nie mogą nam zaszkodzić. Dopiero przewlekle podwyższony poziom, można uznać za potencjalne zagrożenie dla naszego zdrowia. Stan taki sprzyjać może utracie masy mięśniowej (w momencie długiego stresora nasz organizm pierwsze czego chce się pozbyć to mięśnie), np. poprzez tendencję do kształtowania ujemnego bilansu azotowego, zwiększanie ekspresji miostatyny czy hamowanie syntezy niektórych białek mięśniowych.

Oczywiście niemądrą rzeczą będzie zbijanie kortyzolu, jeśli jest on w normie, a dobowy rytm przebiega prawidłowo. Jednak nie zawsze tak jest i nie każdy ma takie szczęście by jego hormony działały prawidłowo.  Co wtedy zrobić? Jednym ze składników „przepisu” może być właśnie glutamina!

Jasnym jest, że kortyzol będzie zależny od pewnych składników pokarmowych. Najprostszym przykładem może tu być związek kortyzol-węglowodany. Kiedy spożywamy węglowodany, a insulina idzie w górę, nie trudno przewidzieć, że nasz kortyzol będzie spadał. Stąd można byłoby wysnuć wniosek, iż dieta HC będzie miała tu przewagę już na starcie.

Jednym z najważniejszych związków, istniejących w naszym organizmie, wywierającym wpływ na kortyzol, będzie kwas gammaaminomasłowy czyli GABA. Ten neuroprzekaźnik przydaje się nam nie tylko do produkcji GH (hormon wzrostu), ale co ciekawe, będzie miał bezpośredni wpływ na kortykoliberynę (CRH), a dokładnie, hamowanie jej produkcji. Co za tym idzie, poziomy adrenokortykotropiny oraz kortyzolu będą spadać.

Większość z was pomyśli teraz – okej tak więc, jeśli mam zbyt dużo kortyzolu to kupie sobie preparat GABA i wszystko będzie super! Nic bardziej mylnego…

Po pierwsze – preparaty zawierające kwas gammaaminomasłowy przyjmowane doustnie charakteryzują się brakiem możliwości przekroczenia ochronnej bariery krew-mózg. Zatem jeśli suplement z GABA na Ciebie nie działa to dobry znak – jesteś zdrowy/a.

Po drugie – da się znaleźć kilka leków będących naśladowcami GABY, np. pochodne benzodiazepiny. Warto jednak być świadomym, iż tego typu środki obfitują w liczne efekty uboczne, co może być argumentem, by sięgać po nie tylko w ostateczności i po konsultacji z lekarzem.

Ciekawym i bezpiecznym rozwiązaniem, może być tutaj sięgnięcie po omawianą dziś glutaminę. Jest ona aktywatorem GABA  i choć nie działa bardzo silnie, to za ciekawostkę niech posłuży fakt, iż GABA pod wpływem witaminy B6, zawsze powstaje właśnie z glutaminy. Co prawda nie ma na to twardych dowodów naukowych, ale sugerując się samymi mechanizmami fizjologicznymi, przypuszczać można, że egzogenna dawka glutaminy, może pomóc nam w wytwarzaniu większej ilości GABA.

Co więcej, sama witamina B6, może już działać na obniżenie kortyzolu, poprzez zwiększanie poziomu dopaminy. P5P, czyli koenzymatyczna witamina b6, umożliwia bowiem zamienianie  l-dopy w dopaminę, poprzez wspieranie enzymu l-dopa dekarboksylazy.

Połączenie glutaminy z B6, może teoretycznie spowodować obniżenie kortyzolu, co będzie przydatne u osób z jego zbyt wysokimi poziomami na co dzień.

Bezapelacyjny bestseller wśród adaptogenów.

Ashwagandha o 7 % standaryzacji! 

 

Mało znana rola glutaminy w procesie syntezy białek

Badanie Evansa z 2008 roku, które sugeruje, że glutamina pomimo swojego endogennego charakteru (nasz organizm może w pewnych ilościach wytwarzać ją sam), odgrywa rolę większą niż tylko synteza białek mięśni szkieletowych.

Według badań wykonanych przez Chiu i kolegów zatytułowanych ,, Glutamine stimulates mTORC1 independent of the cell content of essential amino acids.” :

  • obecność oraz ilość glutaminy w ustroju wpływa na aktywność  kinazy mTORC1,
  • efekt ten nie jest zależny od wywołanych glutaminą wzrostów w komórkowej zawartości leucyny,
  • ilościowy udział leucyny i glutaminy w aktywacji mTORC1, zależy od linii komórkowej,
  • nawet przy braku glutaminy, aktywność mTORC1 nie została całkowicie zniesiona,
  • we wszystkich komórkach wydaje się, że zarówno glutamina, jak i leucyna są niezbędne do maksymalnej stymulacji mTORC1.

Specyficzność linii komórkowej jest niewątpliwie problematyczna i wciąż nie do końca zrozumiała. Generalnie, sugerując się badaniem Chiu, możemy stwierdzić, że deficyt glutaminy, nie prowadzi do następującego zubożenia lub braku wychwytu EAA, co z kolei zmniejszyłoby indukowaną przez mTOR fosforylację białka regulującego wychwyt enzymu p70S6K.

 

Izolat od testosterone.pl – źródło niezbędnych aminokwasów.

 

Czyli potrzebuje czy nie potrzebuje glutaminy by zoptymalizować anabolizm ?!

Wyniki badania Holecek’a z 2002 roku zatytułowanego ,, Relation between glutamine, branched-chain amino acids, and protein metabolism” wspierałyby słuszność spożycia glutaminy w formie suplementu, szczególnie tuż po intensywnych treningach lub w okresach deficytu kalorycznego, gdzie domięśniowe pule glutaminy i EAA, są pobierane również jako substrat glikogenezy w wątrobie (produkcja cukru w ​​wątrobie), a egzogenna glutamina może oszczędzić „proanaboliczne” EAA.

Faktem jest, że intensywność ćwiczeń fizycznych może być odpowiedzią na pytanie, czy warto lub nie warto wrzucić l-glutaminę w nasz arsenał suplementów. Często, w badaniach, to właśnie stan zapalny, a właściwie jego wielkość, wydaje się być istotną determinantą.Wykazano bowiem, że taki stan, zwiększa uwalnianie glutaminy z tkanek obwodowych, takich jak mięśnie, do tkanek centralnych i złożonych układów, takich jak układ odpornościowy wątroby, śledziona i różnego rodzaju rany.

Teoretycznie, jeśli trenujemy niesamowicie ciężko, co sprawia, że jesteśmy jednym wielkim stanem zapalnym, a nasz organizm jest praktycznie w takim stanie jak osoba chora, to warto pomyśleć na suplementacją glutaminą.

 

    CZYSTA GLUTAMINA MARKI TESTOSTERONE – POLECAMY!

Paliwo lepsze niż glukoza

Choć mogę w tym momencie zaburzyć twój światopogląd to tak – glutamina może być lepszym źródłem glukozy, niż czysta glukoza. Brzmi dziwnie? Zgadzam się.

Potwierdza to badanie opublikowane w International Journal of Endocrinology z 2013 roku o tytule “Oral Glutamine Is Superior Than Oral Glucose to Promote Glycemia Recovery in Mice Submitted to Insulin-Induced Hypoglycemia”.

Okazuje się, że glutamina jest lepszym źródłem glukozy, w kontekście jak najszybszego odzyskania optymalnego poziomu cukru we krwi, przynajmniej w sytuacji ,,powrotu” z hipoglikemii.

Badanie przeprowadzano na gryzoniach, którym wstrzyknięto dużą, hipoglikemiczną dawkę insuliny (1U / kg) w połączeniu z jedną, z niżej wymienionych  substancji:

  • czysta glukoza,
  • glicerol,
  • mleczan,
  • alanina,
  • glutamina,
  • sól fizjologiczna (grupa kontrolna).

Dawki były identyczne (100 mg / kg) dla wszystkich z nich, tak więc każda substancja miała „równe szanse”.  Myślę, że każdy spodziewał by się, iż to glukoza (ewentualnie mleczan) pozwoli najszybciej odzyskać cukier we krwi.

Nie wiemy jednak czy taki sam efekt wystąpił by u ludzi, choć wydaje się to wysoce prawdopodobne. Kolejnym faktem do zastanowienia może być to, iż cukier we krwi musiał odbudowywać się po suprafizjologicznej dawce insuliny, co może siać ziarno zastanowienia. Myśle, że jeśli chciałbyś używać glutaminy jako substratu energetycznego, to mądrym rozwiązaniem będzie połączenie jej z glukozą. Według badania Bowtella i kolegów – zwiększy to nieutleniające usuwanie glukozy o kolejne + 25 %. Mogłoby mieć to tę zaletę, że nie przeciążysz szlaku glikoneogennego w wątrobie.

 

Reasumując, choć nie wiemy czy u zdrowych ludzi glutamina będzie stanowiła lepsze źródło do wyrównania glikemii od samej glukozy, to mamy przesłankę, iż omawiany dziś aminokwas może być naprawdę dobrą alternatywą (zwłaszcza w połączeniu z glukozą).

 

Podsumowanie

Jak wynika z przytoczonych przeze mnie faktów, glutamina choć na pewno nie jest suplementem potrzebnym większości sportowców, to w pewnych przypadkach, może mieć swoje zastosowanie. Czy zatem stwierdzenie, że jest to odżywka nadająca się tylko do przysłowiowego „spuszczenia w toalecie” ma rację bytu? Moim zdaniem – nie.

Najczęstszym argumentem, używanym przeciwko zastosowaniu glutaminy, jest fakt, iż jest to aminokwas endogenny, a więc nasz organizm jest w stanie produkować go sam. Choć jest to oczywiście prawda, to mało osób zwraca uwagę, że wewnętrzna produkcja jest nie zawsze wystarczająca w stosunku do potrzeb czy nadzwyczajnych warunków, w których organizm może się akurat znajdować. Zwróćmy uwagę, że istnieje wiele substancji, które są wytwarzane endogennie, a jednak w pewnych okolicznościach podajemy (np. w celu uratowania życia czy leczenia) egzogenne dawki suprafizjologiczne. Tym przemyśleniem kończę ten artykuł i zachęcam was do wyciągnięcia swoich własnych wniosków oraz dłuższego zastanowienia, przed stwierdzeniami pokroju ,,to nie działa”.

 

Mikołaj Żegliński - parę słów o autorze:

Nazywam się Mikołaj i od wielu lat interesuje się dietetyką, suplementacją i tematem treningu siłowego. Dla wszystkich z tych trzech tematów zawsze staram się znaleźć złoty środek i nie opierać przekazu o skrajne ideologie a racjonalne przedstawienie naukowych faktów. Sam trenuje od ponad 4 lat natomiast wiem, że zalecenia dla ogółu nie można wysuwać na podstawie tylko własnego empirycznego doświadczenia. Od roku prowadzę instagrama (instagram.com/gainzdesire) gdzie dziele się swoją przygodą z naturalną kulturystyką i wszystkimi aspektami z nią zawiązanymi Zobacz pozostałe posty tego autora

4 komentarzy: “Glutamina – suplement który działa (ale nie tak jak myślisz)

    1. Owszem, do czasu jeżeli osoba spożywa odpowiednią ilość białka, do tego nie ma problemów z jej endogenną syntezą, to jest wszystko dobrze. Jednakże, w praktyce często osoby, które ciężko ćwiczą amatorsko np. mma nierzadko nie spożywają odpowiedniej ilości białka, a mocne treningi, tak czy siak, powodują jej zwiększone zapotrzebowanie. Dlatego właśnie Mikołaj podszedł do tematu glutaminy bardzo obiektywnym okiem – Pozdrawiamy :).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *